Forum Vampire Diaries & The Originals

Lokalizacja: Forum > Sezon 1 > 1x06 (spoilery)
9 grudzień 2018 o 8:58:26 - (1262 dni temu)
Ronii
Wampir



Posty: 29
Dołączył(a): 25 lut 2017
Litry krwi: 25

No więc Julie niech się leczy... Biedny Alaric, 3 razy stracić tą samą kobietę... Josie chyba jednak woli biologiczną mamę, bo jakoś nie skacze pod niebiosa jaka to Caroline wspaniała w przeciwieństwie do Lizzie oczywiście która ją ubóstwia. Kto by się spodziewał że Rafael kopnie Lizzie w zadek.... No przecież nikt xD Hope I Rafael... Hmm jeśli planują z nich przyjaciół takich jak Bonnie i Damon zrobić to chyba jestem za. Love story ich by było już kompletnym dnem ze względu na Josie I Landona. Zombie? Serio? XD MG przynajmniej miał zabawę. Urodziny kompletna porażka. Dopiero jak Rafael powiedział, że nic z tego to Lizzy sobie przypomniała, że Josie nie ma. No super. Fajna siostra. Taką to ze świecą szukać. Co do Jo. Już mogła ją zostawić skoro Caroline nie wraca to co za różnica. Może ktoś by w końcu nauczył Lizzie, że jak coś ją swędzi to niech se podrapie a nie no... Nawet trochę płakałam. Smutne to ogólnie wszystko było. I jeśli w przyszłym odcinku dziewczyny będą skakać szczęśliwe z nóżki na nóżke to padne już kompletnie. Nie żebym go lubiła ale Ric jednak zasługuje na trochę więcej niż co chwila przywracanie mu żony i znowu zabijanie..... I jak to było? 16 lat a on wciąż piękny i młody XD
9 grudzień 2018 o 11:51:55 - (1262 dni temu)
Nynaeve
Nocny Łowca



Posty: 457
Dołączył(a): 13 sty 2015
Litry krwi: 22040

Białe piórko
Mnie się akurat ten odcinek bardzo podobał. Najlepszy jak do tej pory. Nie mówię, że nie było tam głupot jak np. czarownice zamiast zabijać zombie magią to walą je szpadlami po łbach albo Dorian który nie wiem co chciał tam zakopywać w grobie Jo skoro ona rozpłynęła się w powietrzu, ale ogólnie oglądało mi się go szybko i przyjemnie. Już to wcześniej pisałam, ale widać jaki ten serial jest zjebany, że nawet pojawienie się takiej postaci jak Jo (która gówno mnie obchodzi) zwiększa mu wartość. Poza tym odcinek miał świetnie dobraną muzykę. Co prawda covery znanych piosenek, ale mimo wszystko w miarę dobrze zrobione.
Nie wiem dlaczego wiele osób twierdzi, że tym przyjacielem do którego Hope wysłała Landona jest Vincent. Vincent nie był zaprzyjaźniony z Hope. Dla mnie to raczej ona wysłała go do Declana, który w sumie zastępował jej ojca i jak wiemy to on obecnie przewodzi frakcji ludzi w NOLA.
Nie do końca też rozumiem to pierdzielenie o tym jak ona tęskni za rodziną. Rozumiem, że tęskni za Klausem i Hayley, ale reszta jej rodziny żyje. To znaczy, że oni w ogóle się z nią nie kontaktują? Albo to wspomnienie, że jej ciotka żyje tysiąc lat to ją nauczyła tego tańca. Tak jasne. Hope prawie wcale nie gadała z Rebeką w 5. sezonie i nagle ciotka ją uczyła jakiegoś tańca. Poza tym warto dodać, że ta scena nauki tego tańca i potem jak Lizzie nie miała partnera była żywcem zerżnięta z takiej sceny Damona i Eleny i tak samo ten tekst Lizzie do MG, że świetnie się rusza to co on jej odpowiada to kolejna przeróbka z Damona i Eleny. Warto tu też wspomnieć, że Plec to już naprawdę chyba nic sama nie umie wymyślić tylko się będzie powoływać na inne seriale czy filmy. W tym odcinku zostały przywołane: Avengers, The Walking Dead, Superman. A tak ogólnie to te zombie Plec były takie bieda-zombie. Mogła poprosić statystów z The Walking Dead, żeby jej zagrali w tej scenie prawdziwych szwendaczy, a nie taką parodię. W końcu oba seriale są kręcone z Atlancie.
Rozumiem, że teraz Plec chce żeby w tym serialu każdy pieprzył się z każdym, bo już nie nadążam w tym kto z kim chce tam być.

No i teraz ten nekromanta na końcu odcinka. Mam wrażenie, że Plec próbuje się odwołać do stylistyki jakiś horrorów z lat 80-tych z gumowymi potworami. I jeszcze to podkreślenie tym dźwiękiem dwa razy kiedy tamten krzyczał, że jest The Necromancer. Tylko, że to jej nie wychodzi. Jak się do tej pory dawała jakieś w miarę dobrze zrobione postacie to nie można potem wyskakiwać z takimi gumiakami i liczyć na poklask. Gościu wygląda jakby mu ktoś wiadro glutów na głowę wylał i by mu to zaschło.
Co do kolejnego odcinka to pewnie Hope będzie chciała się od niego dowiedzieć co z jej ojcem i wujem się stało, bo nekromanta ma dostęp do zmarłych jak widać. I tak też wynikałoby ze zwiastuna i zapowiedzi Plec, że mamy się dowiedzieć co się stało z Klausem i Elijahem.








9 grudzień 2018 o 11:54:30 - (1262 dni temu)
Remember_Klabekah
Świeżak



Posty: 99
Dołączył(a): 14 cze 2018
Litry krwi: 0

Nie no, Jo coś tam wspominała, że się postarzał xD Ogólnie te zombie to jakaś porażka a końcowa scena z tym Nekrofilem czy jak mu tam... Spadłam z krzesła. Jestem pewna, że coś podobnego widziałam w jakiejś parodii albo skeczu kabaretowym xD Efekty specjalne są na coraz niższym poziomie. Takie odnoszę przynajmniej wrażenie. Do slow motion nie idzie przywyknąć. To jest tak cholernie irytujące, że mam ochotę komputer wystrzelić w kosmos. Scena pożegnania z Jo była wzruszająca i nawet łezkę uroniłam. Przez moment poczułam stary klimat TVD, ale jednak nawet tu musiał się pojawić zgrzyt. Na jakiej podstawie Jo uznała, że Lizzie ma wielkie serce tylko wstydzi się to pokazać? Nie widzę ani jednej sceny, w której myślałaby o kimkolwiek innym niż ona sama. W tym odcinku na przykład było kilka takich scen. A oto te, które najbardziej mi się w oczy rzuciły. Lizzie zachowuje się tak jakby to były jedynie jej urodziny, Josie pomaga jej się pół dnia przygotowywać i to jest w porządku, ale o rewanżu ani myśli chociaż wie, że do imprezy zostało parę minut. Potem w trakcie zabawy nie przyjdzie jej do głowy, żeby się zastanawiać gdzie jej siostrą choć powinny świętować razem. No i czy to nie jest dziwne, że laska nie pojawia się na własnych urodzinach? Nie, no co Ty. Jesteśmy tak skupieni na sobie, że nawet tego nie zauważamy. Za to bardzo wymowny jest fakt, że dostrzega jej nieobecność dopiero, gdy potrzebuje jej uwagi i zajęcia się problemami biednej skrzywdzonej Lizzie. Chuj z tym, że to również Josie zepsułoby radość świętowania a ucierpiała jedynie duma Lizzie, no bo jak ktoś mógł ją zostawić po tak dobrym bzykanku. W końcu ma w tym taką wprawę... W czasie pierwszego spotkania z Jo Lizzie kompletnie nie poznaje własnej matki. Nie wiem na ile to wynik zaniedbania pamięci o niej przez Alaricka a na ile jej własnej ignorancji. W trakcie rozmowy Alaricka z Jo przy użyciu przypominajki Nevilla (xD) widzi, że kobieta mówi prawdę, ale dla własnej wygody dalej jej nie ufa i co więcej nie jest wcale zainteresowana swoją biologiczną matką i największą miłością ojca. Upomina nawet Josie, jakby ta nie miała prawa myśleć inaczej niż pani i władczyni, Krzywo-ryja blondie. Nie dostrzega zadurzenia siostry Raphaelem i chwali się seksem jakby to było wiekopomne osiągnięcie. Gdyby choć przez chwilę się nią zainteresowała od razu dostrzegłaby jaką przykrość jej sprawia. No ale co ją to interesuje? Podoba mi się wendeta na nią, bo jest całkowicie uzasadniona. Penelope i Hope coś łączy- niechęć do tej kukły. Gdy w trakcie pseudo walki Pene mówi: "wyobraźmy sobie po prostu, że to Lizzie Saltzman" a Hope odpowiada: "Mi to pasuje" w taki cudownie lekceważący sposób ja uśmiecham się od ucha do ucha. Chyba jedyna kwestia, która to wywołała. Penelope świetnie podsumowała Lizzie w rozmowie z Josie- ta pokraka jest energetycznym wampirem.
?Hahaha i jeszcze ta scena tańca na balu. MG jeszcze by jakoś wypadł, gdyby nie to slow motion. Ale Lizzie ruszała się jakby dostała padaczki. W dodatku te jej miny... Julie chyba w ogłoszeniu castingowym wyraźnie zaznaczyła, że kandydatki do tej roli muszą być najbardziej zmanierowanymi płazopodobnymi laskami w Ameryce. To by wyjaśniało, dlaczego 15-latkę gra aktorzyna przed trzydziestką. Po prostu najbardziej odpowiadała temu opisowi.
?Rozmowa Josie i Jo. No naprawdę, miło wiedzieć, że swoją przybraną matkę młoda uważa za równie płytką, niestabilną emocjonalnie, skupioną na sobie młodocianą dziwkę xD Swoją drogą dzięki, że wreszcie po 5 odcinkach wyjaśnili, że Lizzie jest jak Caroline a Jossie jak Jo. Nigdy bym na to nie wpadła xD Mogli nas chociaż zaskoczyć i zamienić je kolorami włosów- Lizzie przypominałaby Josette a Josie Care ^^ To byłaby niespodzianka ;D Julie naprawdę sądzi, że tworzenie jednowymiarowych postaci, spłyconych odpowiedników bohaterów, których znamy z poprzednich serii to jest przepis na sukces? W takim razie jest durniejsza niż sądziłam.
?Kilka słów o Hope i Raphaelu. Jakimś cudem dynamika tej relacji do mnie trafia, ale w żadnym stopniu nie przypominają mi Damona i Bonnie. Głównie dlatego, że według mnie ta ich przyjaźń nie miała prawa powstać na takim gruncie, jaki Julie przygotowała dla nich przez te wszystkie sezony. Wzajemny szacunek, wybaczenie, współpraca i udział w akcjach ratunkowych ze względu na relacje obojga z Eleną owszem. Ale nie głęboka i czysta przyjaźń. Dlatego dla mnie to było nierealistyczne i zrobione na siłę podobnie jak Steroline mimo, że Kat i Ian dobrze razem wyglądali i abstrahując od całej historii ich znajomości można byłoby w tą ich przyjaźń uwierzyć. No ale abstrahować od historii można w fanfiction z które daje możliwość zmiany pewnych rzeczy a nie w serialu, który powinien trzymać się kanonu. Dla mnie to było po prostu śmieszne.
?No ale do rzeczy. Mi Raphael i Hope bardziej przypominają Elenę i Damona. To mogłaby być jedyną dobrze poprowadzona relacja i wiarygodna młodzieńcza miłość. Zauważyliście, że Hope mimo wszystko jest w tej budzie chyba najbardziej niewinna? Klaus byłby dumny, że mimo wszystko udało jej się tą część siebie uchronić przed destrukcją
? Raphael wygląda mi na takiego, który by to szanował. Jeżeli zamierzają stworzyć teraz między nimi przyjaźń z nutą seksualnego napięcia jestem za. Wydaje mi się, że w ich wykonaniu to byłoby odświeżające dla tej serii mimo, że sama koncepcja to znów odgrzewany kotlet.
?Podobała mi się nawet scena, gdy uczyła go tańczyć. Wydaje mi się, że on ją polubił, bo jako jedyna nie wchodzi mu w dupę. Gdy wspomniała, że jedna z jej ciotek żyje tysiąc lat i uwielbia takie rzeczy od razu pomyślałam o Rebece. Freya żyła tysiąc lat tylko w teorii, bo spała sto lat po to by obudzić się na rok. Poza tym ona zawsze była praktyczniejsza od Rebeki, która miała mimo wszystko romantyczną duszę. Szczerze mówiąc nawet się ucieszyłam, bo w TO wydawało się, że nie mają bliskich relacji. Chyba ani jednej wspólnej sceny nie nagrały. Tylko dla mnie był dziwny fakt, że Hope powiedziała o tych tysiącu lat a Raphael nawet się nie zdziwił, nie zainteresował, nie podjął tematu. A przecież w świecie nadprzyrodzonym egzystuje od niedawna, więc takie rzeczy powinny go dziwić. Zbyt spokojnie to przyjął. Drugi zgrzyt w ich wspólnych scenach pojawił się po tym jak Penelope ich zamknęła na sali gimnastycznej. Raphael powiedział Hope, żeby znalazła przyjaciół, bo oni jej zastąpią rodzinę, której tak jej brakuje. Serio? Julie już zapomniała, że nie uśmierciła wszystkich Pierwotnych? Rodzina taka jak oni nie mogła się tak po prostu rozpaść. I co- Kol, Freya, Keelin, Rebeakah i Marcel- każdy poszedł w swoją stronę i nie utrzymują kontaktu?
?Malo wiarygodne, ale jak kto lubi.
?Reasumujac: jeśli potraktować to jako parodię, to nawet można się dobrze bawić wyłapując kolejne absurdy czy niezgodności z oryginałem. W innym wypadku nie ma co tracić nerwów na to bajkogówno jak to elokwentnie określiła jedna z dziewczyn na filmwebie ^^
?
?P.S Nie wiem czy to był zamierzony efekt, chociaż sądząc po ostatnich przebojach Julie to wyszło jej raczej przypadkiem. Gdy Hope powiedziała "fantastycznie" gdy odkryła, że są w pułapce od razu przypomniała mi Klausa i Rebekah. To "fantastic" to był ich wspólny tekst xD
9 grudzień 2018 o 12:03:31 - (1262 dni temu)
Nynaeve
Nocny Łowca



Posty: 457
Dołączył(a): 13 sty 2015
Litry krwi: 22040

Białe piórko
Zapomniałam jeszcze dodać, że Plec musiała dać scenę, gdzie Jo kazała podziękować Caro za tak dobre wychowanie jej dzieci. Josie to jeszcze rozumiem, ale Lizzie - egoistka i mała kurewka to rzeczywiście zajebiste wychowanie. No, ale trzeba wylizać dupę Caroline. Poza tym po rzekome połączenie Lizzie i Jo, które nie ma najmniejszego sensu, bo nie ma już sabatu bliźniąt. To połączenie bliźniaczek ma nastąpić jak będą miały chyba 23 lata. To chyba Plec nie liczy, że tyle sezonów dostanie, ale w sumie zawsze może zrobić przeskok czasowy.








9 grudzień 2018 o 12:25:56 - (1262 dni temu)
Remember_Klabekah
Świeżak



Posty: 99
Dołączył(a): 14 cze 2018
Litry krwi: 0

Przeskok czasowy by wyjaśniał dlaczego na bliźniaczki wybrali takie stare aktorzyny... Bo aktorkami to ja ich nie nazwę. Ja stawiam, że serial anulują po jednym sezonie. Nie widzę innej możliwości. To jest tak żenujące, że żal dupę ściska. W ogóle rytuał bliźniąt miał zastosowanie jako sposób na przetrwanie magii sabatu. Skoro go nie ma to a) rytuał nie powinien się odbywać i b) Lizzie i Josie nie powinny móc czarować, bo to działało jak magia rodowa w TO... A przynajmniej powinno, bo ostatecznie w TO Julie również nie trzymała się tego co sama z początku ustaliła. No ale trzeba było jakoś wyjaśnić ideę powstania szkoły, zaangażowania Alaricka, nieobecności Caroline. No i przy okazji powodu dla którego Care jest taka szeroka w kroku a poród to jednak świetna i wiarygodna wymówka ;D
9 grudzień 2018 o 13:17:19 - (1262 dni temu)
Nynaeve
Nocny Łowca



Posty: 457
Dołączył(a): 13 sty 2015
Litry krwi: 22040

Białe piórko
Jeszcze co do odcinka to widzę kolejny raz, że wyssaną magię to bliźniaczki musiały przekazać dalej tylko w przypadku Hope, Pustki i Klausa w TO. Teraz już to nie obowiązuje. Jakoś nie widziałam, żeby przekazały dalej magię wyssaną z Jo. Plec wymyśliła sobie jednorazową głupotę,żeby wytłumaczyć dlaczego musi zabić Klausa.








9 grudzień 2018 o 13:33:49 - (1262 dni temu)
Remember_Klabekah
Świeżak



Posty: 99
Dołączył(a): 14 cze 2018
Litry krwi: 0

Czemu tu się dziwić skoro sama idea Pustki w 5 sezonie została zaprzepaszczona? W 4 sezonie ma świadomość, która trzeba było rozdzielić, żeby nie przejęła władzy nad ciałem. W 5 to po prostu silna czarna magia, która w nadmiarze jest dla biednej Hopie destruktywna. Swoją drogą Hope miała być zbawieniem dla całej rodziny a tak naprawdę podzieliła ich lepiej niż niejedna rodzinna wojna. Wczesniej tak czy inaczej trzymali się razem. Co za ironia ;D
9 grudzień 2018 o 13:58:11 - (1262 dni temu)
Ronii
Wampir



Posty: 29
Dołączył(a): 25 lut 2017
Litry krwi: 25

Julie żyje w swoim świecie nic się na to nie poradzi xd Jo ogólnie mówiła, że widziała ich, że patrzyła jak żyją i wgl, więc to chyba stąd tyle wie o Lizzie. Mimo wszystko można było ją zostawić nawet walka Caro i Jo o dzieci byłaby ciekawsza niż przerażający potwór który miał komiczny wątek, bo nie powiecie mi że to nie było śmieszne i żenujące jednocześnie gdy on chciał być straszny a Dorian i Ric jakby nigdy nic


Dodaj odpowiedź:


Aktualnie Online
Aktualnie serwis przegląda 0 zalogowanych użytkowników, wśród nich są:
Brak zalogowanych.


Statystyki
Liczba użytkowników: 8011 ♥ Liczba tematów: 914 ● Liczba odpowiedzi: 22948 ● Nowy użytkownik: Kochanka_damona1978

Mój profil
Nazwa użytkownika:


Hasło:




Zarejestruj się | Zapomniałeś hasła?

Znajdź nas na Facebooku

Demotywatory
Demotywatory

Polecamy
angielski dla dziecinauka dla dzieci
samochody elektryczne
smieszne koty

Reklama



Powrót do góryKontaktCopyright © 2014-2022 VampireDiaries.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone
Ta strona używa ciasteczek (cookies) i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie i zarządzanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.