Forum Vampire Diaries & The Originals

Lokalizacja: Forum > Opowiadania > Friends with Benefits (Delena) 18+ - Tłumaczenie
26 listopad 2014 o 18:56:22 - (2081 dni temu)
Rosentree
Hybryda



Posty: 30
Dołączył(a): 19 lis 2014
Litry krwi: 805

Obiecałam, że wstawię wczoraj, ale niestety mi się nie udało... Na dawnym forum również znajdowało się tłumaczenie jednego z tekstów tej autorki, ale było ono jakby "grzeczniejszą" wersją tego, co ja dzisiaj wstawiam... Mam nadzieję, że się spodoba :)

Dedykacja dla pomysłodawczyni - malinka854


ORYGINALNY TYTUŁ: Friends with benefits
AUTOR: bibi 13ca
ZGODA NA TŁUMACZENIE: Jest
LINK DO ORYGINAŁU: https://www.fanfiction.net/s/7154212/1/friends-with-benefits
KATEGORIA WIEKOWA: 18+
BETA: Własna


KAWY, BŁAGAM!



Popatrzyłam na zegar leżący na stoliku nocnym: była szósta trzydzieści osiem. Przewróciłam się na drugi bok; Stefan wciąż smacznie spał, a ja byłam całkowicie przytomna. Minęło czterdzieści pięć minut odkąd się obudziłam i nie nie mogłam zostać w łóżku ani chwili dłużej.
Zrzuciłam z siebie pościel i wstałam. Poruszałam się powoli, uważając, żeby nie obudzić Stefana. Kiedy położyłam dłoń na klamce, zdałam sobie sprawę, że jestem tylko w bieliźnie. Wyciągnęłam rękę i złapałam koszulę swojego chłopaka. Wkładając ją na siebie, wyszłam z pokoju i zamknęłam drzwi. Zeszłam na dół w poszukiwaniach mojej porannej porcji kawy.
Kiedy weszłam do kuchni i zatrzymałam się na środku, uświadomiłam sobie, że nie mam pojęcia gdzie jest kawa. Zwykle Stefan ją dla mnie robił albo kupował w drodze do szkoły.
Otworzyłam pierwszą szufladę po lewej.
- Juhu, znalazłam łyżki - wymamrotałam do siebie.
Teraz jakbym znalazła kawę i cukier, żebym mogła je wymieszać tą łyżką.
Byłam przy czwartej szufladzie, kiedy ON mi przeszkodził.
- Jeśli szukasz Stefana, on ciągle śpi w swoim pokoju - powiedział. Uśmiechnęłam się. Nie mogłam tego powstrzymać. Może czasami był w stosunku do mnie dupkiem, ale zawsze sprawiał, że się śmiałam. Dawał mi więcej niż uśmiech, będąc szczerą...Sprawiał, że czułam gorąco w środku, ale nie mogłam tego przyznać.
- Wiem o tym. Twój brat definitywnie nie jest rannym ptaszkiem.
- Opowiedz mi o tym... Nie mam pojęcia, jak on to robi. Mam na myśli, śpi tak dużo... To nie jest tak, że on tego potrzebuje, więc nie łapię.
- Więc wy nie potrzebujecie tak naprawdę snu?
- Potrzebujemy, ale dwie lub trzy godziny są więcej niż wystarczające.
- Może on potrzebuje spać więcej przez jego dietę - odpowiedziałam, próbując bronić swojego chłopaka.
- Nieee, to po prostu on. Strasznie mnie to irytowało, kiedy byliśmy dziećmi. Musiałem być grzeczny i cichy godzinami, czekając aż on się obudzi.
Popatrzyłam na niego i mogłam prawie, PRAWIE zobaczyć nostalgię w jego oczach. Ale trwało to tylko ułamek sekundy, więc nie byłam pewna, czy się nie przewidziałam.
Podszedł kilka kroków, zatrzymując się tylko kilka centymetrów ode mnie. Myślałam, że mnie dotknie i nie mogłam powstrzymać mojego serca od szybszego bicia. Ale nic się nie wydarzyło. Odepchnęłam od siebie uczucie rozczarowania i rozejrzałam się, próbując uniknąć jego spojrzenia, wiedząc, że słyszał moje serce bijące jak po biegu.
- Teraz jak już ustaliliśmy, że Stefan jest Śpiącą Królewną w naszej historii, czego szukałaś, kiedy wszedłem? - spytał. Był tak blisko. ZBYT blisko.
- Szukałam? Ciągle szukam... Och, czekaj - tak, przerwałam, żeby popatrzyć na Damona. Jak mogłabym się nie gapić? Oj, każdy by postąpił tak samo, facet jest nieziemski.
- Och, chciałam kawy, ale nie mam pojęcia, gdzie ona jest... - Mogę zamiast niej wziąć ciebie, pomyślałam. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. To była pewnie wczesna godzina, albo brak kofeiny w moim organizmie... Albo fakt, że jego włosy były całe rozczochrane i ciemne, a on wyglądał, jakby dopiero co wyszedł spod prysznica. Tak też pachniał. Obraz ciała Damona pod prysznicem całego nagiego i mokrego pojawił się w moim umyśle: małe kropelki wody spływały po całym jego twardym i idealnym torsie...
- Dobrze, czajnik jest w szóstej szafce po twojej lewej, a kawa w górnej nad kredensem - powiedział, wyciągając mnie z mojego snu na jawie.
Otworzyłam szóstą szafkę: czajnik tam był, tak jak powiedział. Wyciągnęłam się, żeby go dosięgnąć.
- Czy kiedykolwiek ci mówiłem, że czerwony to mój nowy ulubiony kolor? - spytał rozbawionym głosem.
Byłam pewna, że jeśli się odwrócę do niego, będzie miał ten sławny szelmowski uśmieszek na twarzy. Podskoczyłam, kiedy zorientowałam się, że moja bielizna była czerwona. Zapomniałam, że miałam na sobie tylko koszulę Stefana i nie była ona na pewno dość długa, żeby przykryć moje ciało. Różne myśli zaczęły się kłębić w mojej głowie. Myśli, które sprawiły, że się zarumieniłam i musiałam dać sobie mentalny policzek, żeby je zatrzymać.
Po napełnieniu dzbanka wodą, postawiłam go na kuchence. Otworzyłam szafkę nad nią, żeby wyjąć kawę, ale była za wysoko, żebym mogła jej dosięgnąć. Stanęłam na palcach, ale nadal byłam daleko od celu.
Odwróciłam się i popatrzyłam na Damona z oczami szczeniaczka.
- Mógłbyś mi podać kawę? - zapytałam.
Wstał i podszedł do mnie, patrząc na słoik kawy i podnosząc brew.
- Dlaczego myślisz, że mogę to dosięgnąć? - spytał - Nie robię kawy, Stefan tak. Nie pytaj mnie jak on to dosięga.
Stanął za mną i położył swoje dłonie po obu stronach mojej talii. Odwróciłam się i odskoczyłam, kiedy je poczułam.
- Co ty robisz? - czułam jego ręce przez cienki materiał koszuli. Jego dotyk sprawił, że serce zaczęło mi bić szybciej od bębna. Palił moją skórę. Naznaczał mnie.
- Boże, uspokój się Eleno, albo dostaniesz zawału - powiedział, prawdopodobnie przewracając oczami - Nie zamierzam cię zgwałcić. Chcę cię podsadzić, żebyś mogła dosięgnąć kawy, jeśli ciągle jej chcesz...
- Chcę - wyszeptałam. "Nie zamierzam cię zgwałcić" - słowa przebrzmiały w mojej głowie. Och, ale proszę, zrób... zrób mi coś, wszystkie bezwstydne rzeczy, błagałam w myślach. Nie pamiętałam bycia tak nakręconą w całym moim życiu. To się zdarzało tylko z Damonem. Dziwne, prawda?
Wiedziałam, że nigdy by mnie nie skrzywdził. Uratował mnie za dużo razy, żebym mogła myśleć inaczej. Ufałam mu całą sobą. Moje serce bijące jak szalone i uciekający głos nie miały nic wspólnego ze strachem. Były związane tylko z mrowiącym uczuciem między moimi nogami. Jeszcze raz spojrzałam w górę na słoik z kawą. Chciałam, nie, POTRZEBOWAŁAM mojej kawy.
- Dobra - powiedziałam i odwróciłam się do niego plecami. Podniosłam ręce, gotowa złapać słoik najszybciej jak potrafię.
- Nie dotknę cię dopóki nie przestaniesz się trząść.
Trzęsłam się? Spojrzenie na moje ręce to potwierdziło. Oblizałam nerwowo usta i wzięłam głęboki oddech. To tylko Damon, prawda? Moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej... Jak mogłam myśleć, że uda mi się je oszukać! Nie pamiętałam bycia taką nerwową, wliczając w to mój pierwszy raz. Kolejny raz zaczęłam się zastanawiać, jak wyglądałby seks z Damonem. Pewnie byłby dziki i pełen pasji, tak samo jak ON. Elena, już po tobie!, powiedziałam sobie. Kilka spokojnych oddechów później poczułam, jak moje serce PRAWIE się uspokaja.
- Teraz cię dotknę Eleno - powiedział niskim, głębokim głosem. Skinęłam. Poczułam jego dłonie na swojej talii. Trzymał je tam przez chwilę, jakby chciał, żebym się do nich przyzwyczaiła - Nie bój się, nie upuszczę cię - uśmiechnęłam się, czując jego usta robiące to samo w moich włosach. Opuścił swoją głowę, aż jego wargi dotknęły mojego ucha - Gotowa? - zapytał. Nigdy bym nie pomyślała, że słowo "gotowa" może brzmieć tak zmysłowo.
- Tak - odparłam i poczułam jak moje stopy odrywają się od ziemi.
Złapałam słoik dwoma rękami i przycisnęłam go do piersi.
- Mam - powiedziałam, a on opuścił mnie powoli. Odwróciłam się, żeby mu podziękować, ale uderzyła mnie intensywność jego niebieskich oczu. Były doskonałe, tak bardzo błękitne. Wyglądały, jakby kryły w sobie wszystkie tajemnice wszechświata. Byliśmy tak blisko. Jedyną rzeczą, która nas dzieliła, był trzymany przez mnie słoik. Jego ręce wciąż były na mojej talii, oczy wciągały mnie do środka... "Dziękuję" wyleciało mi z głowy.
Zdjął ze mnie jedną rękę i wyciągnął słoik z moich splecionych dłoni. Położył go na stole za sobą. Wszystkim, co mogłam robić, było patrzenie na niego. Był tak cholernie piękny. Ujął moją twarz, jego kciuk pieścił szczękę.
- Zamierzam cię pocałować - wyszeptał.
- Dobrze... - powiedziałam pozbawiona oddechu. Chwila! Czy ja właśnie dałam mu pozwolenie, żeby mnie pocałował?
Nie miałam czasu się nad tym zastanawiać, kiedy poczułam jego usta na swoich. Były miękkie, ale silne i perfekcyjnie pasowały do moich. Jego palce zaplątały się w moje włosy, powoli masując skórę głowy. Jęknęłam przy jego ustach, a on wykorzystał okazję, wsuwając swój gładki, mokry język do środka. Zaczął poznawać, droczyć się, smakować. Wygięłam plecy w łuk, przyciskając moje biodra bliżej.
- Elena... - wymamrotał, a ja pomyślałam, że moje imię nigdy nie brzmiało tak pięknie, jak w tamtej chwili, opuszczając jego usta.
Jego ręce wślizgnęły się pod moje ubranie, pieszcząc ciało. Były zimne, ale w jakiś sposób paliły moją skórę. Nie mogąc się powstrzymać, zaczęłam rozpinać mu koszulę. Chciałam go dotknąć. Rozpięłam ją całą, a on zrobił to samo z moją. Właściwie należała do Stefana, ale w tamtej chwili ledwie mogłam przypomnieć sobie jego imię. Wiedziałam tylko, że desperacko potrzebuję dotyku Damona.
Owinął swoją rękę wokół mnie i przyciągnął do swojego ciała, jakby próbował zamienić nas w jedno. Objęłam jego szyję i tym razem ja byłam tą, która miała kontrolę nad jego ustami. Ugryzłam jego dolną wargę, a on jęknął. Brzmiał tak cholernie seksownie, że zakręciło mi się w głowie.
- Cholera, Damon - jęki - ...nie możemy tego zrobić - jęki - ... w kuchni... - powiedziałam.
Wyszeptał do mojego ucha coś, czego jako dama nie powinnam powtarzać i włożył we mnie swój palec. Moje paznokcie porysowały jego barki. Szukałam sposobu, żeby nie runąć w jego ramiona.
- Cholera, jesteś taka mokra...
- To dobrze czy źle? - spytałam.
- Och, to BARDZO dobrze - zamruczał. Usłyszałam dźwięk zamka jego spodni i dreszcz przebiegł przez moje ciało. Mogłam myśleć tylko o tym, że Damon Salvatore będzie miał ze mną to, czego pragnął... W kuchni...
- Damon my... - moje słowa się zgubiły, kiedy poczułam we mnie jego wielki, pulsujący członek - Ochh... Boże...
- Proponuję, żebyś była ciszej... On teraz śpi, a nie leży martwy... - Damon zasugerował, a moje ciało zesztywniało. Co ja robiłam? Uprawiałam seks z bratem mojego chłopaka w kuchni, kiedy on spał na górze! Powinnam była przestać... Ale to było takie wspaniałe...
- Musisz się zrelaksować, bo mogę cię przez przypadek skrzywdzić! - powiedział, jego głos był słodki i uspokajający.
Złapał moją nogę i owinął ją sobie w pasie, opierając mnie o blat. Położył swój kciuk na moją łechtaczkę i zaczął ją delikatnie pieścić, wchodząc we mnie powoli. Pozwoliłam swojemu ciału rozpuścić się pod jego zręcznymi dłońmi. Jego swawolny język droczył się z moim uchem - Jest mi w tobie tak dobrze... - wyszeptał biorąc płatek w usta. Possał go delikatnie, wypuścił i narysował mokry szlak przez całą drogę do moich warg - Jesteś piękna... - powiedział w moje usta - ... I seksowna - kontynuował pomiędzy gorącymi, mokrymi pocałunkami - Mógłbym się z tobą pieprzyć przez całą wieczność... - warknął, a dreszcz przebiegł moje ciało.
Stefan nigdy tak nie mówi. Zawsze jest taki słodki i uprzejmy.
Jego ruchy stały się szybkie i brutalne. Za każdym razem kiedy we mnie uderzał, wysyłał mnie na śliską krawędź. Złapał krzesło od stołu i oparł je o ścianę.
- Wejdź na nie! - rozkazał. Posłałam mu nierozumiejące spojrzenie - Na kolanach... W stronę ściany - wyjaśnił, a ja zrobiłam, o co prosił - Rozszerz nogi! - położył dłonie na moich biodrach i wszedł we mnie jednym, głębokim uderzeniem - Kurwa... Elena... - wymamrotał kiedy wydałam z siebie okrzyk rozkoszy.
- Ja... Ty... - kompletnie zapomniałam jak się mówi. Trzymałam się oparcia krzesła, jakby od tego zależało moje życie, a on pieprzył mnie nieprzytomnie.
Oswobodzenie przyszło kilka chwil później i mogłabym przysiąc, że ziemia się zatrzęsła. Moje ciało zaczęło drżeć bez kontroli, a ja powtarzałam jego imię bez końca, jak refren. Poczułam swoje mięśnie zaciskające się wokół jego penisa i usłyszałam warkot wydobywający się z gardła wampira.
- Kurwa... Jesteś taka ciasna kochanie... - powiedział zwiększając tempo. Moje jęki zmieniły się w jedno długie "ooooochhhh...", a opuszki jego palców wędrowały w górę i w dół mojego rdzenia kręgowego, wprawiając mnie w lekkie drżenie. Kilka chwil później doszedł i poczułam jego ciepłe nasienie rozlewające się w moim łonie. Z jakiegoś powodu to uczucie sprawiło, ze doszłam... znowu.
Kilka minut później bez skutku próbowałam zapiąć koszulę Stefana, ale moje ręce trzęsły się tak bardzo, że nie dawałam sobie z tym rady. Stanął przede mną i złapał moje ręce w swoje. Jego rozporek był wciąż rozpięty tak samo jak koszula. Przeklęłam pod nosem, czując, że znowu robię się wilgotna.
- Pozwól mi - powiedział.
- Dobrze - wyszeptałam.
Puścił moje ręce, pozwalając im opaść i zaczął dokładnie zapinać każdy guzik. Opuszki jego palców ocierały się o moją płonącą skórę. Przygryzłam wargę, żeby powstrzymać jęk.
- Wiem, że jesteś nakręcona - wymruczał blisko mojego ucha. Poczułam, że się rumienię.
- Damon...to... - zaczęłam, ale mnie zatrzymał.
- Tak, tak, wiem. Nie chcesz skrzywdzić mojego brata. Ja też tego nie chcę. Wiem to, ale nie możemy udawać, że nie ma nic między nami, bo to nas doprowadzi do szaleństwa. To się musi z nas po prostu wypalić. Zanim to się stanie, nazwijmy to po prostu "przyjaźnią z korzyściami" - zasugerował, zapinając ostatni guzik.



KOMENTARZE: http://vampirediaries.pl/forum/komentarze-do-opowiadan/4-friends-with-benefits-delena-tlumaczenie-komentarze




JEŚLI CZYTASZ, TO ZOSTAW PO SOBIE JAKIŚ ŚLAD... TOBIE TO ZAJMIE DWIE MINUTY, A MNIE POPRAWI HUMOR I DA CHĘĆ DO DALSZEGO WSTAWIANIA :)
27 listopad 2014 o 14:51:46 - (2080 dni temu)
ange31
Potępiony



Posty: 653
Dołączył(a): 8 paź 2014
Litry krwi: 1420

Białe piórko
Przyjemnie się czytało :) Haha, dziki seks Deleny w kuchni :D


27 listopad 2014 o 17:42:43 - (2080 dni temu)
Menevieve
Barbie



Posty: 1149
Dołączył(a): 8 paź 2014
Litry krwi: 1410

Białe piórko
Hihihi, dokładnie o tym samym myślałam. :D


5 grudzień 2014 o 11:59:38 - (2072 dni temu)
DelenaForever
Wampir



Posty: 12
Dołączył(a): 3 paź 2014
Litry krwi: 805

Białe piórko
Świetne :P Będzie więcej?
15 grudzień 2014 o 16:31:19 - (2062 dni temu)
ulalala70
Wampir



Posty: 32
Dołączył(a): 11 paź 2014
Litry krwi: 1925

Dobre aczkolwiek nie pasuje mi to do Damona ale do Grey'a ;)
15 grudzień 2014 o 22:24:46 - (2062 dni temu)
novikka
Wampir



Posty: 13
Dołączył(a): 24 paź 2014
Litry krwi: 885

Fajne ale rowniez teksty Damona to istny Grey
19 grudzień 2014 o 23:15:13 - (2058 dni temu)
Rosentree
Hybryda



Posty: 30
Dołączył(a): 19 lis 2014
Litry krwi: 805

Hej, wiem, że trochę minęło, ale wracam z nową cząstką opowiadania! To opowiadanie tak naprawdę nie ma kontynuacji, jest po prosu zbiorem przypadkowych sytuacji :) HAH i nie miałam pojęcia, że jego teksty jadą Greyem, bo nie czytałam, tych jakże "ambitnych" książek :D


PILOT


Wyszłam z łazienki, usiadłam na krześle i rozczesałam swoje mokre włosy. Potem wzięłam buteleczkę perfum i popryskałam się za uszami i na szyi.
Wspięłam się na łóżko, decydując pooglądać telewizję, kiedy będę czekać na Stefana. Poszedł na polowanie, znów zostawiając mnie samą. Tylko że nie byłam sama, tylko z Damonem. Czasami myślę, że to jest to, co go najbardziej martwi. Nigdy mi tego nie powiedział, ale wiem, że niepokoi się, bo ja i Damon jesteśmy tak blisko. Damon i ja... my mamy coś, połączenie, które nie ważne jak bardzo się staram, nie pojawia się między Stefanem i mną. Sposób, w jaki się nawzajem rozumiemy, nie potrzebujemy słów: wystarczy zwykłe spojrzenie.
O wilku mowa! Stał w przejściu, ze swoim denerwującym uśmieszkiem na twarzy. Tym którym uwielbiałam, ale nie mówcie mu o tym! Miał tę "wiem, że o mnie myślisz" minę, która w 99% przypadków trafiała w sedno. To było tak, jakby umiał czytać mi w myślach. Czasami zastanawiałam się, czy miał tę umiejętność i mi po prostu o niej nie powiedział.
- Braciszek znów zostawił cię samą? - spytał, jakby to nie było oczywiste.
- Tak, wyszedł godzinę temu - odpowiedziałam.
- Jestem znudzony. Mogę ci dotrzymać towarzystwa, dopóki nie wróci?
- Gdybym ci powiedziała "nie", to byś sobie poszedł? - zapytałam. Ale w rzeczywistości wiedziałam, że by tego nie zrobił i nie chciałam tego.
- Nie, nie pójdę. A tak w ogóle, twoje niepowodzenie w udawaniu, że mnie tu nie chcesz jest zabawne. Dlaczego nie możesz po prostu przyznać, że kochasz moje towarzystwo?
- Nie powiedziałabym, że "kocham", ale nie jesteś najgorszym towarzystwem na świecie, kiedy się zachowujesz - powiedziałam, uśmiechając się na wspomnienie naszej małej wycieczki do Georgii. Odpowiedział tym samym, wiedząc, o czym myślę: tak jak mówiłam, nie potrzebowaliśmy słów, żeby się rozumieć.
- O czym ty mówisz? Ja zawsze się zachowuję - powiedział, przewracając na mnie oczami.
- Oczywiście, że tak... - odparłam sarkastycznie.
W sekundę był w łóżku obok mnie. Materac ugiął się pod jego ciężarem, przez co moje ciało przesunęło się lekko w jego stronę.
- Co oglądamy? - zapytał.
- Zaklinaczkę duchów - powiedziałam, naciskając przycisk, żeby na ekranie pojawił się mój ulubiony serial.
- Nie ma szans, że to oglądam... Panna gada z martwymi, to straszne!
- Powiedział wampir - zauważyłam ze śmiechem. Nie mogłam się powstrzymać, to było zbyt zabawne. Osoba, która była martwa więcej niż 100 lat, zabijająca ludzi i pijąca ich krew, gdy miała na sobie magiczny pierścień, który chronił ją przed obróceniem się w proch na słońcu, uważała, że ten serial jest straszny.
- Nie podoba mi się to, dobra? Wyobraź sobie, gdyby ktoś mógł rozmawiać z ludźmi, których zabiłem... Nie fajnie!
- Och, przestań już! Kocham ten serial, oglądam go co wieczór.
- Nie dzisiaj - powiedział i wyrwał mi z ręki pilota. Zmienił kanał i "Jak to jest zrobione" pojawiło się na ekranie - W zamian obejrzymy to: to edukacyjne - stwierdził, puszczając mi oko.
- Damon, ja chcę mój serial. Nie obchodzi mnie to, jak się robi trąbki... - zaprotestowałam.
- Ale zobacz przez ile etapów to musi przejść, zanim będziesz mogła tego użyć.
- Nie obchodzi mnie to, bo nie wiem i nie chcę wiedzieć, jak tego używać.
- Grasz na jakimś instrumencie? - spytał poważnym głosem, co oznaczało, że naprawdę chciał poznać odpowiedź.
- Na pianinie, ale... - nagle przerwałam. Informacja wydawała się zbyt osobista. Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam. Ale to nie był nikt, to był Damon, facet, który nigdy by mnie nie oceniał. Facet, który zawsze zrobił coś gorszego niż ja, który był przy mnie zawsze, nie ważne co robiłam, aby go odepchnąć. Bo wiedział, że go potrzebuję, bo znał mnie lepiej niż ktokolwiek inny. Ta myśl mnie przeraziła.
- Ale co? - spytał, wyławiając mnie z rozmyślań. Ton jego głosu sprawił, że odwróciłam do niego twarz. Tak szybko, jak nasze oczy się spotkały, mój oddech się zatrzymał. Ich opiekuńczy wyraz sprawił, że były jeszcze piękniejsze, niż zawsze.
- Nie grałam odkąd... odkąd umarli - wyszeptałam w końcu.
Wykorzystałam jego brak skupienia i zabrałam mu pilota, przewracając się na swoją stronę łóżka i zmieniając kanał.
- Nie zrobiłaś tego - powiedział. Podniósł się i próbował odebrać mi gadżet, ale nie chciałam do tego dopuścić.
- Puść... Ostrzegam cię!
- Nie - powiedziałam, kręcąc głową.
Wziął moje ręce w swoją dłoń i uniósł je nad moją głowę.
- Dobrze, ostatnie ostrzeżenie...
- Damon, nie dam ci pilota - powiedziałam pewnie.
Usadowił się tuż przy mnie, więc jego ciało było teraz w połowie nade mną. Jego wolna ręka zjechała na moją talię i następną rzeczą, którą zarejestrowałam, był mój niekontrolowany śmiech.
- Będę cię łaskotać, dopóki nie dostanę z powrotem pilota - powiedział i wiedziałam, że nie żartuje.
Kiedy tylko poczułam, że nie mogę już tego znieść, puściłam pilot. Złapał go i przewrócił się na "swoją" stronę łóżka. Ale nie zamierzałam poddać się tak łatwo. Przypuszczając, że nie będzie spodziewał się, że spróbuję znów tak szybko, skoczyłam, żeby go odzyskać. Oczywiście jego głupi, głupi - czy wspomniałam "głupi"? - wampirzy refleks wygrał i Damon zabrał go z mojego zasięgu, zanim mogłam go dotknąć. Pragnienie, żeby dostać to czego chcę, wzięło górę i przerzuciłam swoją nogę przez jego ciało. Teraz jego biodra były między moimi nogami. Położyłam dłoń na jego piersi i próbowałam dosięgnąć do jego prawej ręki, żeby wziąć stamtąd pilota, ale znów podniósł ją wyżej.
- Damon, dawaj to!
- Chodź i to weź sama!
Wiedziałam, że wchodzę na niebezpieczny grunt, ale chciałam tego pilota. I chciałam go dostać po swojemu. To była przynajmniej moja wymówka.
Pchnęłam swoje biodra do przodu. Moje nogi były teraz po obu stronach jego torsu i wyciągnęłam rękę, żeby dosięgnąć jego. Prawie dałam radę, kiedy straciłam równowagę i desperacko starałam się znaleźć coś do podtrzymania.
Znienacka poczułam trzymające mnie ręce. Jego dłonie tylko cale od moich pach, małe palce dotykające zewnętrzną stronę moich piersi. Położyłam ręce na jego ramionach, żeby się ustabilizować. Mój oddech był ciężki i nierówny przez groźbę upadku. Wydawało się, że żadne z nas nie ma nic do powiedzenia.
- Dziękuję - wymamrotałam, czując, jak moje ciało powoli relaksuje się w jego ramionach.
- Proszę bardzo - odszepnął i ton jego głosu przyprawił moje ciało o drżenie - drżenie, które mógł odczuć. Podniósł na mnie brew - Ładnie pachniesz i nie mam na myśli tego w wampirzy, przerażający sposób - powiedział kilka sekund później. Uśmiechnęłam się, przypominając sobie, że użyłam moich ulubionych perfum.
Pchnięta niewidzialną siłą, znalazłam się na łóżku nad nim. Moja twarz była obok jego, moje usta tylko cal od jego własnych. Oblizałam wargi i moja prawa ręka przeniosła się z jego piersi na twarz. Przejechałam kciukiem po jego dolnej wardze i jego usta otworyły się lekko. Z tą całą żądzą w oczach i jego miękkimi ustami milimetry ode mnie... wyglądał pięknie, tak pięknie.
Uśmiechnęłam się miękko i zamknęłam dystans między nami, pozwalając swoim ustom opaść na jego. Na początku to był tylko lekki dotyk, jak skrzydła motyla, ale to wystarczyło, żeby wysłać prąd w dół mojego kręgosłupa. Tylko jak pragnęłam, tylko dotyk, tylko smak. Po prostu musiałam go pocałować choć raz... tylko raz.
Oczywiście rzeczy nigdy nie idą po myśli. Przynajmniej nie wtedy, kiedy Damon jest w nie zamieszany. Zanim miałam szansę, żeby się odsunąć, wplótł rękę w moje włosy i odwrócił mnie. Teraz to on był nade mną, jego prawa dłoń w moich włosach, lewa na plecach, trzymająca mnie blisko. Jego język wślizgnął się do moich ust i zaczął poznawać miejsca, których nie wiedziałam, że ktoś może dosięgnąć. Moje nogi oplotły się wokół jego pasa, a ręce szyi.
Jego ręka zjechała w dół z mojej głowy do szyi, piersi, brzucha, nóg. Zatrzymała się na kilka sekund gdzieś na moim kolanie, później zaczęła wędrówkę z powrotem na moje uda, zatrzymując się pod pupą.
- Damon - udało mi się powiedzieć jego imię, kiedy zabrał swoje usta z moich, dając mi szansę na oddech.
- Masz najdelikatniejszą skórę - wymamrotał do mojego ucha i zaczął całować moją szyję, a ja musiałam zagryźć usta, żeby powstrzymać jęk. Jego wargi paliły moje ciało, ale to było cudowne, zbyt cudowne, żeby go zatrzymać - Smakujesz tak dobrze... - kontynuował, a ja wypuściłam z siebie delikatny krzyk.
Wślizgnęłam ręce pod jego koszulkę i zaczęłam wędrować nimi po jego plecach, moje opuszki wbijały się w jego miękką skórę.
Warknął i jakimś sposobem udało mu się zrzucić z siebie ubranie, ciskając je na krzesło obok łóżka. Zdjął moją koszulkę przez głowę i jęknął z zadowoleniem, kiedy zauważył, że nie miałam stanika. Przycisnął swoje ciało do mojego, jego twardy tors zderzający się z moimi pełnymi piersiami. Przesunął swoimi rękami po krągłościach formujących się po obu stronach mojego ciała.
- O Boże... - krzyknęłam, kiedy zaczął poruszać biodrami w górę i w dół. Twarde wybrzuszenie w jego spodniach ocierało się o moje centrum i znalazłam siebie pchającą moje własne biodra na spotkanie jego każdego ruchu.
- Dźwięki, które wydajesz doprowadzają mnie do szaleństwa, wiesz? - warknął do mojego ucha.
- Hymm, ty... ruszający się tak, też doprowadzasz mnie do szaleństwa - odszepnęłam.
- Och, naprawdę... - szepnął, a ja nie miałam pojęcia, czy to było pytanie, czy stwierdzenie.
Mokre, palące usta wędrowały po mojej szyi, piersiach i pomiędzy nimi. Użył swoich rąk, żeby je złączyć i zaczął poruszać językiem w górę i w dół po cienkiej linii, która się uformowała pomiędzy. Szybko, przesunął się bardziej w prawo i wziął do ust jeden z moich sutków, kochając się z nim, kiedy popychał, kręcił i okręcał, używając swojego utalentowanego języka. Nie mogłam się powstrzymać od wyobrażania sobie, co mógł z nim zrobić z moją drżącą kobiecością.
- Chcesz, żeby zszedł niżej, prawda? - powiedział, a ja naprawdę zaczęłam myśleć, że może czytać moje myśli - Chcesz wiedzieć, jak to jest mieć mój język na swojej małej, kapiącej muszelce... - kontynuował, a ja jęknęłam głośno - Powiedz to! - rozkazał.
Miał przecież rację. Chciałam go tam... tak mocno, że aż bolało. Ale prawdziwe proszenie go o to, nie byłam tego pewna.
- Powiedz to! - wyszeptał znowu.
- Chcę, żebyś zszedł niżej - powiedziałam mu, a on ściągnął moje spodnie razem z majtkami, całując mój brzuch, moje biodra, wzgórek łonowy i w końcu znalazł się na mojej łechtaczce, jego delikatne usta przygryzały ją. Jego język uderzał wszystkie właściwe miejsca - tak jak wiedziałam, że będzie.
- Damon... - wymamrotałam jego imię w czystej rokoszy, kiedy włożył we mnie dwa palce. Moje mięśnie zacisnęły się wokół nich, jakby próbowały je rozpuścić.
- Cholera, jesteś taka ciasna - przeklął, całując swoją drogę w górę. Doszedł do moich ust i mnie pocałował, powoli penetrując je swoim językiem. Schowałam ręce w jego włosach, przyciągając go jeszcze bliżej.
- Mój Boże, ty naprawdę wiesz, jak całować - powiedziałam pomiędzy jękami i zauważyłam zwykły uśmieszek pojawiający się na jego twarzy.
- A ty naprawdę wiesz, że zaraz będziesz zdradzać swojego chłopaka z jego bratem... w jego pokoju... w jego łóżku...? - powiedział miękko. Nazwij mnie suką lub niemoralną, albo każdym innym słowem, które znajdziesz, ale wtedy byłam tak nakręcona, że jego słowa sprawiły, że stałam się jeszcze bardziej mokra niż wcześniej. To był pierwszy raz w moim życiu, kiedy robiłam coś tak... złego i to mi dało tak wielką przyjemność.
- Zamknij się - powiedziałam, pracując nad jego paskiem.
Otworzyłam go i ściągnęłam z niego spodnie. Nie miał na sobie żadnej bielizny, ale spodziewałam się tego. Wzięłam jego długość w prawą rękę i wyrzuciłam z siebie zaskoczony krzyk. Byłam w stanie poczuć, że był wielki przez materiał jego spodni, ale nie byłam w stanie powiedzieć, że był aż tak duży.
- Podoba ci się, co czujesz? - zapytał, ale nie znalazłam siły, żeby mu odpowiedzieć - To będzie w tobie... - kontynuował.
- Całe? - spytałam miękko.
- Całe... - powiedział usadawiając się pomiędzy moimi nogami - To będzie cudowne, obiecuję... - stwierdził, wkładając swojego penisa głęboko we mnie.
Moje palce zacisnęły się na pościeli i dosłownie zatrzymałam oddech, dopóki nie wszedł we mnie cały. Zatrzymał się i tylko na mnie patrzył, jakby próbował zapamiętać ten moment.
- Damon - wyszeptałam - Porusz się!
- Powiedz proszę!
- Proszę! - wymamrotałam i wtedy się poruszył i wszystko wokół mnie straciło kształt. Już nie leżałam na materacu. Czułam, jakbyśmy byli na chmurze, wysoko na niebie.
Ruszał się...szybko, powoli... poruszał się nade mną, we mnie, w mojej duszy. Byłam jego, na zewnątrz i w środku.
- Damon, Damon, Da... - krzyczałam jego imię wciąż i wciąż, bo w tamtej chwili był jedyną rzeczą, którą mogłam poczuć, zobaczyć i posmakować.
- Boże, nigdy nie robię się znudzony słuchaniem ciebie, mówiącej moje imię - wyszeptał do mojego ucha.
- Proszę, nie przestawaj! - błagałam, czując zbliżający się orgazm.
- Nie przestanę. To jest na to zbyt cudowne.
I nie przestał. Zrobił to dopiero, kiedy zabrał mnie na najwyższe poziomy przyjemności, sprawiając, że poczułam rzeczy, których nie wiedziałam, że można czuć.
Kilka minut później drżałam lekko w jego ramionach. Czułam jego miękkie, ciepłe usta na czubku mojej głowy i przechyliłam ją, żeby na niego spojrzeć. Uśmiechnął się do mnie i zobaczyłam coś w jego oczach... iskierki, których wcześniej nie widziałam. Wyglądał na... szczęśliwego, a "szczęśliwy" dobrze wyglądał na nim.
- Damon... - zaczęłam, ale mnie zatrzymał, kładąc swój palec wskazujący na moich ustach.
- Już jesteśmy przyjaciółmi... - wymamrotał, a ja spojrzałam na niego, nierozumiejącym wzrokiem - więc... możemy być przyjaciółmi z korzyściami - dokończył.
28 grudzień 2014 o 14:18:08 - (2049 dni temu)
BlaBlaBla1864
Świeżak



Posty: 2
Dołączył(a): 28 gru 2014
Litry krwi: 780

Zaj*ebisty *.* Będzie więcej? Jezu dziewczyno kocham cię <3 :*


Dodaj odpowiedź:


Aktualnie Online
Aktualnie serwis przegląda 0 zalogowanych użytkowników, wśród nich są:
Brak zalogowanych.


Statystyki
Liczba użytkowników: 7493 ♥ Liczba tematów: 913 ● Liczba odpowiedzi: 22946 ● Nowy użytkownik: GabrielaCzemiel

Mój profil
Nazwa użytkownika:


Hasło:




Zarejestruj się | Zapomniałeś hasła?

Znajdź nas na Facebooku

Demotywatory
Demotywatory

Polecamy
angielski dla dziecinauka dla dzieci
samochody elektryczne
smieszne koty

Reklama



Powrót do góryKontaktCopyright © 2014-2020 VampireDiaries.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone
Ta strona używa ciasteczek (cookies) i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie i zarządzanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.