Forum Vampire Diaries & The Originals

Lokalizacja: Forum > Opowiadania > Dobsley Daily <3
24 kwiecień 2017 o 21:58:21 - (1201 dni temu)
sevendays
Wampir



Posty: 80
Dołączył(a): 2 paź 2014
Litry krwi: 12305

Białe piórko
Mówicie i macie.
Zapraszam na kontynuację Dobsley Will Rise. Mam nadzieję , że tytuł się Wam spodobał i cała reszta też ;) Czekam na wasz hejt, który ziębi moje hejterskie serce <3


24 kwiecień 2017 o 22:03:45 - (1201 dni temu)
sevendays
Wampir



Posty: 80
Dołączył(a): 2 paź 2014
Litry krwi: 12305

Białe piórko
Rozdział 1

Paul's POV

Czekaliśmy z Niną na ten dzień bardzo długo. To dziś właśnie urodziła się nasza córeczka Tylena <3 Kiedy okazało się, że Nina jest w ciąży, nie mogliśmy uwierzyć w nasze szczęście. Nina wciąż powtarza, że chciałaby mieć dużo dzieci. Sama przyjemność, mogę jej ich zrobić tyle, ile będzie chciała.
Idę właśnie do niej i naszej małej córeczki. Wchodzę do pokoju szpitalnego i widzę najpiękniejszy widok na świecie. Nina siedzi na łóżku i trzyma malutką Tylenę w ramionach.
- Cześć kochanie – mówię i całuję ją w czoło, ale coś jest nie tak, jest rozpalona, jeszcze raz dotykam ustami jej czoła – dobrze się czujesz? - pytam zaniepokojony.
- Cześć. Tak, ale trochę boli mnie głowa – odpowiada, a ja widzę , że dzieje się coś niedobrego i wołam lekarza.
Okazuje się , że Nina jest bardzo wyczerpana i musi odpoczywać. Nic poważnego jej nie dolega, na szczęście. Wystraszyłem się nie na żarty. Jeśli po jutrze wszystko będzie dobrze wrócimy z naszą malutką Tyleną do domu. Teraz musi odpoczywać, więc ja zajmę się córeczką. Czekałem na nią tak długo. Nina jest wspaniałą mamą. Była bardzo dzielna przy porodzie i podziwiam ją za to. Nie wyobrażam sobie bez niej życia.
Kiedy nadszedł wreszcie ten dzień i mogłem zabrać Ninę i naszą malutką córeczkę do domu, nie potrafiłem pohamować radości. Przyszedłem do szpitala z fotelikiem samochodowym i torbą pełną ubranek. Zajrzałem cicho do pokoju i zobaczyłem jak Nina siedzi na łóżku, kołysze Tylenę w ramionach i śpiewa jej kołysankę. Kiedy zauważyła , że jej się przyglądam uśmiechnęła się do mnie i położyła palec na ustach , że mam się cicho zachowywać.,
- Właśnie usnęła, przywiozłeś wszystko? - zapytała.
- Oczywiście, mam nadzieję ,że niczego nie zapomniałem – wyszeptałem, a Nina spojrzała na wielką torbę ze zdziwieniem.
- Paul, przecież to chyba na tydzień spakowałeś. Nadźwigałeś się tylko – i zaczęła się ze mnie śmiać.
- Przestań, zabrałem wszystko co Tobie kochanie i naszej małej najpotrzebniejsze, nie ma w tym żadnej przesady – odpowiedziałem i pocałowałem ją w czoło – jesteście warte każdego wysiłku.
- Nina pokręciła głową, wstała i odłożyła Tylenę do łóżeczka. Podeszła do mnie i wtuliła się w moje ramiona.
- Kocham cię Paul, zabierz nas już do domu, stęskniłam się – powiedziała do mnie cicho, a moje serce rozpłynęło się z miłości do niej.
- Wszystko czego zapragniesz. Ubierz się i jedziemy. Wszyscy czekają na was – pocałowałem ją w czubek głowy i przytuliłem mocno.
Kiedy Nina się ubierała, a ja huśtałem Tylenę w foteliku, usłyszałem dźwięk smsa. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wyświetliłem wiadomość. „Gratuluję córki. Ian” . Nie spodziewałem się tego po nim. Odpisałem „dzięki” i schowałem telefon z powrotem do kieszeni. Popatrzyłem na Tylenę i pomyślałem, że to straszne nieszczęście nie mieć dzieci. W tym momencie wróciła Nina i teraz już tylko musieliśmy odebrać wypis ze szpitala i wreszcie mogliśmy jechać do domu.
Kiedy zatrzymaliśmy się na podjeździe naszego domu, pomogłem Ninie wysiąść z samochodu, wypiąłem fotelik z Tyleną i zabrałem torbę z bagażnika. Faktycznie za dużo z niej nie ubyło, nie wiem co mnie napadło żeby tyle rzeczy spakować. Tylena ubrana w różowe body i śpioszki, spała spokojnie w foteliku. Kiedy weszliśmy do domu, od progu usłyszeliśmy głos wołający do nas z salonu.
- Mamusia i tatuś! Już są! - i zobaczyliśmy tylko małe rączki Klefana, wyciągnięte w górę.
Nie mogę uwierzyć, że to już cztery lata jak jestem z Niną. Kocham ją i naszą rodzinę ponad wszystko.



14 maj 2017 o 22:14:36 - (1181 dni temu)
sevendays
Wampir



Posty: 80
Dołączył(a): 2 paź 2014
Litry krwi: 12305

Białe piórko
Rodział 2

Nina's POV

Obudziłam się dziś wcześniej niż zwykle. To zapewne dlatego, że wczoraj wieczorem to Paul zajął się dziećmi, a ja mogłam położyć się wcześniej. Paul jest cudownym mężem i wspaniałym ojcem. Wczoraj pomagał Klefanowi odrobić zadanie domowe, jednocześnie zabawiając Tylenę , z malutką Stelenką na rekach. Przeciągnęłam się leniwie i uśmiechnęłam się do siebie, kiedy za plecami usłyszałam jego pochrapywanie. Odwróciłam się delikatnie, żeby go nie obudzić i ułożyłam się na poduszce tak, żeby móc na niego patrzeć. Spał na boku , odwrócony w moją stronę. Włosy miał poszarpane, a twarz tak spokojną, że tylko anioł mógłby z nim konkurować. Mogłabym tak patrzeć na niego kiedy śpi , całą wieczność. I kiedy tak leżałam i studiowałam cudowną twarz mojego kochanego męża, do łóżka w nasze nogi wskoczyła nasza pieska część rodziny. Maverick, bo tak się zwie nasza suczka, ułożyła się w nogach i usnęła słodkim snem.
Maverick jest moją przyjaciółką jeszcze z czasów kręcenia TVD i ComicCona w Rio. To właściwie od niej wszystko się zaczęło. To wspomnienie do dziś powoduje, że czuję się zakłopotana ponieważ przeżyliśmy z Paulem krótki romans, kiedy oboje byliśmy wolni, podczas kręcenia TVD. Nasze spotkanie podczas kręcenia końcówki TVD, i odnowienie romansu, było więc tylko kwestią czasu. Dobrze , że Paul śpi bo od razu zorientowałby się o czym myślę, zawsze kiedy to wspominam czuję jak policzki mi płoną. A było tak.

Rio.

W pośpiechu zbierałam bagaże z taśmy na lotnisku, a kierowca, który mnie odbierał, pomógł mi skompletować bagaże na wózek i czym prędzej popędziliśmy do samochodu. Samolot miał opóźniony lot o dwie godziny. Dzisiejszy panel na Comic Conie w Rio miał zacząć się za parę godzin, a ja wciąż tkwiłam na lotnisku. Czeka nas jeszcze godzina jazdy i całe przygotowanie. Prócz mnie, przyleciała jeszcze Candice, ale już wczoraj, więc jest na miejscu, a mnie zatrzymała wczoraj burza i lot został przełożony na dzisiaj rano. Przyleciał też Daniel z The Originals, ale nic mi nie wiadomo na temat jego podróży.
Czym prędzej więc ruszyliśmy w drogę do hotelu. Po drodze musieliśmy się zatrzymać , ponieważ podróżująca ze mną moja suczka Maverick, musiał siusiu, co również zabrało nam kilka dobrych minut zanim znalazła odpowiednie miejsce. Psy pod tym względem są dziwne i śmieszy mnie to, ale kocham moją suczkę do szaleństwa. Kiedy dotarłam do hotelu, szybko ogarnęłam co trzeba i zostawiłam Maverick pod opieką rezydenta. Na szczęście zdążyłam na pierwszy panel TVD i wszystko potoczyło się gładko. Fani byli wspaniali, okazało się , że wśród publiczności z Rio znalazły się osoby z różnych stron świata, nawet tych bardzo odległych. Najwspanialsza okazała się grupka fanów aż z Polski. Byli cudowni. Wszyscy zadawali pytania, a ja i Candice odpowiadałyśmy bardzo szczegółowo.
Panel skończył się zgodnie z założeniami czasowymi i mogłam udać się z powrotem do hotelu. Candice proponowała drinka, ale odmówiłam ze względu na zmęczenie. Chciałam jak najszybciej wrócić do hotelu wziąć prysznic i pójść spać. Jutro jeszcze mam spotkanie z fanami na zdjęcia i chciałam być wypoczęta.
Całe szczęście, że wróciłam do hotelu, bo okazało się, że Maverick uciekła rezydentowi i właśnie kilkoro ludzi z personelu jej szuka. Dołączyłam do poszukiwań, bojąc się, że już nigdy jej nie zobaczę. Osobiście obeszłam cały teren wokół hotelu, wszystkie ogródki i nawet baseny choć wiem, że Maverick boi się wody. Nie znalazłam jej nigdzie. W akcie desperacji wyszłam na plażę. Było już dobrze po 22, ale plaża w Rio jest oświetlona niczym środek miasta. Spacerowało po niej mnóstwo ludzi. Przerażona tym widokiem, i myślą, że już nigdy nie odnajdę Maverick, prawie się rozpłakałam. Usiadłam na piasku i kiedy już chciałam się poddać i wrócić do hotelu zobaczyłam coś czego się nie spodziewałam. W moją stronę szedł Paul, trzymając na smyczy Maverick. Uśmiechnął się do mnie i pomachał do mnie ręką. Ze łzami w oczach zerwałam się z miejsca i pobiegłam do niego. Wpadłam mu w ramiona, a on zdziwiony popatrzył na mnie kiedy się od niego odsunęłam.
- Nina, co się stało? Dlaczego płaczesz?
- Paul, jesteś wspaniały. Znalazłeś ją!
- Kogo? - zapytał, nadal nie wiedząc o kogo mi chodzi.
- Moją suczkę, Maverick! - łzy płynęły mi po policzkach.
- To jest twoja suczka? - zapytał – To jest Maverick? Nie wiedziałem. Znalazłem ją prę minut temu.
Oczywiście, że nie mógł wiedzieć, bo niby skąd mógł przypuszczać, że na plaży w Rio znajdzie mojego psa! Niemniej jednak byłam przeszczęśliwa.
Kiedy już ochłonęłam, a Paul otarł mi łzy, zastanowiłam się skąd się wziął na plaży w Rio? Nie miało go być na CC i nie było.
- Skąd się tutaj wziąłeś w ogóle? - zapytałam.
- Widzisz, spotkałem się z Danielem w Atlancie i zapytał czy polecę z nim do Rio, a że chciałem zrobić sobie krótkie wakacje, zgodziłem się. Wiedziałem też, że masz być tu i ty i Candice, więc pomyślałem, że moglibyśmy się spotkać i spędzić miło czas – wyjaśnił mi szybko.
- To wspaniale, zostajesz do końca? - zapytałam.
- Jeszcze nie wiem, zobaczę – odpowiedział, a ja poczułam , że wcale nie jestem taka zmęczona jak byłam wcześniej. Zaproponowałam żebyśmy usiedli w knajpce na plaży i spędzili razem wieczór.

Paul zgodził się i tym oto sposobem siedzieliśmy i piliśmy drinki, śmiejąc się jak zwykle z Iana i Fibs. Oni zawsze dostarczali nam powodów do śmiechu. Trym razem nabijaliśmy się z Iana, że powinien wystąpić z petycją o uwolnienie Kucyków Pony, ponieważ pracują zbyt ciężko, a Fibs powinna zostać twarzą sklepów jarzynowych.
Siedzieliśmy tak długo w noc, śmiejąc się i dobrze bawiąc przy muzyce z knajpki na plaży, i kiedy Paul odprowadził mnie do pokoju, nawet się nie zorientowałam kiedy wylądowaliśmy w łóżku. Spędziliśmy ze sobą upojne chwile, sprawiając sobie niesamowitą rozkosz.
Kilka razy, podczas kręcenia TVD, zastanawiałam się jak by to było z Pulem w łóżku i tej nocy dowiedziałam się, że to doznanie , któremu nic nie dorówna.
Kiedy się obudziłam w pokoju panował półmrok, zasłony były zaciągnięte, a w naszych nogach spała słodko Maverick. Zobaczyłam go jak śpi obok mnie i pomyślałam , że byłoby to niesamowite szczęście móc budzić się przy nim co rano. Jednak to nie był odpowiedni czas na związek i wiedziałam , że Paul też tak uważa. Wstałam bezszelestnie, ubrałam się i zabrałam Maverick z łózka. Wyszłam bez słowa. Nie wiem co pomyślał sobie Paul , kiedy się obudził, ale pamiętam , że nie odzywał się do mnie jakiś czas, a później udawaliśmy , że nic się między nami nie wydarzyło, aż do nocy kiedy znów spotkaliśmy się na planie końcowego odcinka TVD.



17 lipiec 2017 o 22:09:07 - (1117 dni temu)
silenthillnurse
Świeżak



Posty: 12
Dołączył(a): 5 lip 2017
Litry krwi: 0

Uratowanie kucyków pony hahahaha

Dodaj odpowiedź:


Aktualnie Online
Aktualnie serwis przegląda 0 zalogowanych użytkowników, wśród nich są:
Brak zalogowanych.


Statystyki
Liczba użytkowników: 7493 ♥ Liczba tematów: 913 ● Liczba odpowiedzi: 22946 ● Nowy użytkownik: GabrielaCzemiel

Mój profil
Nazwa użytkownika:


Hasło:




Zarejestruj się | Zapomniałeś hasła?

Znajdź nas na Facebooku

Demotywatory
Demotywatory

Polecamy
angielski dla dziecinauka dla dzieci
samochody elektryczne
smieszne koty

Reklama



Powrót do góryKontaktCopyright © 2014-2020 VampireDiaries.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone
Ta strona używa ciasteczek (cookies) i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie i zarządzanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.