Forum Vampire Diaries & The Originals

Lokalizacja: Forum > Opowiadania > Mój kumpel
o - (0 sekund temu)
kolina
Świeżak



Posty: 58
Dołączył(a):
Litry krwi: 3375

So, jakiś czas temu (w sumie dłuższy czas temu) napisałam tego o to one-shota. Z racji że ma on trochę stron w Wordzie(trochę ponad siedem), zdecydowałam się podzielić go na dwie części.

Pierwsza z nich:

Elena leżała kolejną już godzinę w swojej i Damona sypialni. Cóż, teraz była ona tylko jej.
Kiedy Podróżnicy zginęli, ich zaklęcie przestało działać. Mystic Falls było znów „bezpiecznym” miastem, więc Alaric, Stefan, Caroline oraz ona mogli wrócić do pensjonatu. W miasteczku nie było zbyt wiele strat – tylko Mystic Grill i kilka lokali w pobliżu niego zostało zniszczonych.
Elena płakała. Chciała być z Damonem i chociaż wiedziała, że on nie żyje, nie chciała w to uwierzyć.
- Eleno.
Caroline weszła do sypialni i usiadła na łóżku.
- Trzymaj – powiedziała, wręczając Elenie torebkę krwi.
- Nie – odpowiedziała Elena. – Nie jestem głodna.
Zamknęła oczy, chowając twarz w poduszkę. Blondynka westchnęła, położyła torebkę na szafce nocnej i chwyciła poduszkę. Spróbowała ściągnąć ją z przyjaciółki, jednak ta przytrzymywała mocno przedmiot.
- Care – wymamrotała – daj mi spokój.
Forbes spojrzała na swoją najlepszą przyjaciółkę. Martwiła się o nią.
- Posłuchaj mnie, Eleno – zaczęła. – Damon nie chciałby, byś…
Brunetka zdjęła poduszkę z twarzy. Jej oczy były pełne łez.
- Damon. Jest. Martwy.
- Wiem, ale Eleno…
- Nie! – Gilbert podniosła się. – Potrzebuję go. Nie mogę bez niego żyć. Straciłam jego i Bonnie.
- Elena! – Caroline straciła panowanie nad sobą. – Nie jesteś jedyną osobą, która straciła kogoś wczoraj! – krzyknęła. – Stefan stracił swojego brata i przyjaciółki! Alaric stracił swojego przyjaciela. Twój brat stracił swoją dziewczynę. Ja straciłam Bonnie i Damona, nawet jeśli relacje między mną a nim nie były najlepsze!
W oczach Caroline zalśniły łzy. Rozumiała, co czuła Elena. Nie wierzyła sama sobie, ale naprawdę tęskniła za Damonem. Sprawił on, że jej przyjaciółka była szczęśliwa. No i ona zmieniła go w lepszego mężczyznę.
- Przepraszam – szepnęła Elena. – To takie trudne!
- Wiem, Eleno, wiem – odparła Caroline, przytulając dziewczynę.
***
Enzo chodził po ulicach Mystic Falls. Był szczęśliwy. Znowu był żywy i nie musiał się już więcej przejmować Dugą Stroną. Kiedy powrócił z martwych, zniknął i pojechał do najbliższego miasta. Po całonocnym piciu, znów był w rodzinnym mieście swojego przyjaciela. Enzo słyszał, że zaklęcie Podróżników zniknęło, dlatego też postanowił powrócić do miasteczka.
Wampir zdecydował się pójść do pensjonatu. Gdy był martwy, jego człowieczeństwo powróciło. Znów lubił Damona, tak więc chciał się z nim spotkać i porozmawiać. Enzo zaczął biec, a po chwili był już na właściwym miejscu. Stanął na schodach, zastanawiając się, co powiedzieć Salvatorowi. Chwilę później pociągnął za klamkę i wszedł do posiadłości.
- Damon! – krzyknął, jednak nikt mu nie odpowiedział.
Lorenzo usłyszał jakiś dźwięk z góry, a następnie skoncentrował się na nim.
- Damon! – powtórzył. – Rusz swój tyłek na dół. Teraz!
Nagle, na schodach pojawiła się Elena. Wyglądała koszmarnie. Była ubrana w te same ubrania co wczoraj, na które naciągnęła czarną koszulkę niebieskookiego wampira. Jej włosy były poplątane, a oczy spuchnięte i mokre od łez.
- Enzo – powiedziała zachrypniętym głosem.
- Elena. – Uśmiechnął się do niej.
- Co tutaj robisz?
- Gdzie jest Damon?
Wampirzyca powoli zeszła na dół. Enzo mógł dostrzec, że Elena ma ciemne ślady na policzkach, które wyglądały jak plamy po makijażu. Lorenzo pomyślał, że Gilbert była ludzkim, a raczej wampirzym, wrakiem. Brunetka podeszła bliższej i zatrzymała się tuż przy nim.
- Gdzie jest Damon? – zapytał jeszcze raz Enzo.
- Nie ma go tutaj – odpowiedziała powili Elena.
- Boisz się, Salvatore? No dalej, stary, chcę tylko porozmawiać.
- Enzo, ile razy mam powtarzać to samo zdanie? – Elena wydawała się być zirytowana. – Nie ma tutaj Damona.
- Dobra. W takim razie powiedz mu, że chcę…
- Nie mogę – wampirzyca przerwała mu.
Lorenzo spojrzał na nią zmieszany. Nie rozumiał, dlaczego nie mogła przekazać Damonowi od niego kilku słów. Pomyślał więc sobie, że był to żart.
- Jezu, Elena, nie bądź śmieszna i…
- Mówię serio! – krzyknęła Gilbert. – Chciałabym, byś mógł porozmawiać z Damonem.
- Ale? – Enzo był rozdrażniony zachowaniem Eleny, jednak starał się tego nie okazywać.
- Damon wczoraj… - zaczęła, jednak szybko zamilkła.
Potrząsnęła głową, niezdolna do mówienia, a po jej policzkach pociekły łzy. Wciąż miała nadzieję, że Damon żyje. Że za chwilę pojawi się tutaj i powie ,,Jestem tutaj. Żartowałem. Bonnie i ja mamy się świetnie”. Prawda jednak była brutalna.
- Damon… - powiedziała, ale po chwili schowała twarz w rękach. Usiadła na kanapie i zaczęła płakać.
- Elena?
Na schodach pojawiła się Caroline. Widać było, że była zmartwiona. I to nawet bardzo. Enzo poczuł, że coś jest nie tak. Miał nadzieję, że wiązało się to z tym, że jakieś 12 godzin temu był jeszcze martwy. Blondynka przez jakiś czas wpatrywała się w Enzo, po czym skupiając się na przyjaciółce, zaczęła schodzić ze schodów.
- Enzo – powiedziała. – Co, do cholery, zrobiłeś Elenie?
Forbes była wściekła na niego. Podbiegła do wampira i przygniotła go do ściany.
- Spokojnie, boska – wymamrotał i zaśmiał się. – Chcę rozmawiać z Damonem, a ona – wskazał na Elenę – zabrania mi to zrobić.
Caroline westchnęła i przygryzła wargi.
- Nie robi tego – powiedziała w końcu. – Naprawdę nie możesz porozmawiać z Damonem, ponieważ on… on nie żyje, Enzo.
Wampir zmarszczył brwi, a później zaczął głośno śmiać się.
- Ten żart był beznadziejny, boska. Teraz powiedz mi, gdzie on jest.
Lorenzo czekał na jakąkolwiek odpowiedź, jednak zarówno Caroline jak i Elena nic nie mówiły.
- Ja nie żartuję. Damon naprawdę nie żyje! – Blondynka była poważna.
- Nie! – zaprzeczył wampir i cofając się, pokręcił głową. Po kilku sekundach uśmiechnął się złośliwie. – To zemsta, prawda? To plan Damona i…
- Nie, Enzo. – Elena w końcu przemówiła. – To prawda. Naprawdę myślisz, że mogłabym udawać coś takiego? – spytała. – Naprawdę sądzisz, że zachowałabym się tak, gdyby miłość mojego życia byłaby żywa?
Brązowooki potrząsł głową. Był przerażony. Damon nie mógł być martwy.
- Jak? – spytał.
- Tuż po tym jak zaklęcie przestało działać – zaczęła Caroline, ale urwała, kiedy Elena podniosła się nagle z kanapy. – Elena?
- Nie chcę tego słuchać jeszcze raz – mruknęła, a następnie krzyżując ręce na piersi, poszła na górę.
Enzo obserwował przez chwilę dziewczynę swojego przyjaciela, a później spojrzał na Caroline. Poprzez uniesienie ręki dał jej znać, że ma kontynuować.
- Damon był tam wtedy – powiedziała cicho.
- I? – zapytał, po czym zdał sobie sprawę z tego, co właśnie powiedziała blondynka. – Został po Drugiej Stronie?
Forbes pokiwała głową.
- Druga Strona eksplodowała, a Damon i Bonnie zniknęli wraz z nią. Na zawsze.
- Nie! – Enzo nie mógł w to uwierzyć.
- Byłeś po Drugiej Stronie. Wiesz jak tam wszystko wyglądało.
Wampir usiadł na sofie, zamykając oczy. To nie może być prawda. Damon nie może być martwy. Po prostu nie może.
- Kłamiesz – mruknął.
- Enzo – zaczęła Caroline, zbliżając się do niego. – Chciałabym kłamać.
Chciała położyć rękę na jego ramieniu, ale ten odsunął się i powstał. Złapał jedną z butelek Damona z Burbonem, a później rzucił nią w kominek. Po paru sekundach słyszalny był dźwięk tłukącego się szkła. Forbes podskoczyła, kiedy usłyszała ten dźwięk, a następnie spojrzała smutna na wampira. Lorenzo podniósł kolejną z butelek, chcąc z robić z nią to samo co z poprzednią, kiedy nagle blondynka pojawiła się tuż przy nim i złapała go za rękę.
- Enzo, nie – powiedziała, wyrywając mu szkło z dłoni.
Brunet nic nie powiedział, a zamiast tego wybiegł z pensjonatu. Caroline od razu pobiegła za nim. Znalazła go na schodkach prowadzących do drzwi. Usiadła obok niego i westchnęła. Lorenzo wyglądał na bardzo przygnębionego, co sprawiło, że wampirzycy zrobiło się z tego powodu przykro.
- Hej, wiem jak się czujesz – zaczęła.
Enzo spojrzał na nią i uniósł brwi. Oczywiście nie uwierzył jej.
- Nie patrz się tak na mnie. Wiem co mówię – powiedziała i posłała mu smutny uśmiech. – Bonnie i ja byłyśmy przyjaciółkami. Damon i ja… kłóciliśmy się ze sobą przez prawie większość czasu. Nie nawiedziłam go za bycie z Eleną, ale teraz widzę, że Elenę była z nim naprawdę szczęśliwą. Tęsknię za nimi.
Lorenzo zaśmiał się sarkastycznie i potrząsł głową. Nic nie rozumiała.
- Damon nie był tylko moim przyjacielem – mruknął, patrząc na swoje dłonie. – Wiesz, że oboje byliśmy więzieni przez Augustine?
- Elena mi mówiła. Damon wszczął pożar, jednak nie był wstanie Cię uratować, więc Cię zostawił, tak? – spytała, obracając się do niego.
Enzo powoli pokiwał głową. Wspomnienie wspomniane przez Caroline nawiedziło jego głowę. Znów poczuł ten szok i niedowierzanie, kiedy Salvatore go opuścił by zmarł w płomieniach. Zamrugał, powracając do rzeczywistości.
- Owszem, jednak chciałem powiedzieć Ci o czymś innym. Kiedy doktor Whitmore przyprowadził Damona, byłem tam już od dekady...
o - (0 sekund temu)
kolina
Świeżak



Posty: 58
Dołączył(a):
Litry krwi: 3375

Kompletnie zapomniałam, że podzieliłam tą historię na dwie części. Byłam absolutnie pewna, że od razu wrzuciłam całość. Przepraszam i zapraszam na zakończenie tej historii.



Więzienie Augustine, lata 50.


Enzo siedział w swojej celi. Minęło już 10 lat. Od 10 lat doktor Whitmore torturował go. 10 lat spędzonych na wycinaniu jego organów i zadawaniu mu ran kołkiem. Przez ten czas marzył tylko o jednym. O śmierci. Śmierć mogła go w końcu uwolnić. Enzo zamknął oczy i pomyślał o ostatnich momentach spędzonych na wolności.
Lorenzo czekał na wsparcie na froncie. Wrogie śmigłowce przelatywały nad nim i jego ludźmi. Czas płynął, a nikt nie przychodził, dlatego w końcu zdecydował się coś zrobić. Wydał rozkazy swojej drużynie i pobiegł do sterty gruzu. Enzo usłyszał odgłos oddawanych wystrzałów i krzyki, a parę sekund później poczuł ostry ból w piersi. Spojrzał w dół o dostrzegł plamę krwi. Upadł, a wkrótce potem stracił przytomność. Kiedy się ocknął, już tu był.
Wampir powrócił do rzeczywistości, gdy usłyszał odgłos otwieranych drzwi. Otworzył oczy i dostrzegł doktora Whitmore’a, który trzymał ciemnowłosego mężczyznę.
,,A więc to jego krzyki słyszałem wcześniej” – pomyślał, obserwując jak doktor wrzuca nieznanego wampira do celi obok.
Enzo przez krótką chwilę obserwował ciemnowłosego. Według niego byli w podobnym wieku. Mogło wydawać się to dziwne, jednak cieszył się, że był tutaj. Może i nie chciał takiego losu dla innego wampira, ale był samotny. Minął już długi czas odkąd rozmawiał z kimś innym i po prostu stęsknił się na czyimś towarzystwem
- Witaj – przywitał się z nim. – Doktor Whtimore nigdy nie męczy się oglądaniem uzdrawiania wampirów, ale daje nam szklankę krwi raz dziennie. Wystarczająco aby utrzymać nas przy życiu. Podnieś się, żołnierzu. – Enzo podniósł się z podłogi, podszedł do krat i wyciągnął do niego rękę. – Nazywam się Enzo.
- Damon – wymamrotał, ściskając dłoń Enzo. Z trudem usiadł i spojrzał na ciemnookiego wampira. – Długo tu jesteś?
- Coś koło 10 lat.
- 10 lat? Nikt Cię nie szukał? Rodzeństwo, przyjaciele, ktokolwiek?
Enzo zaśmiał się sarkastycznie.
- Nie mam przyjaciół – powiedział. Tak właściwie kłamał. Ma Maggie. A raczej ją miał. Teraz prawdopodobnie jest w kimś zakochana, jednak on nie miał nic przeciwko temu, ponieważ kochał ją bardziej niż wszystko inne na świecie. Zasłużyła na życie z normalnym facetem. Na człowieka, a nie na wampira, który był tutaj zamknięta. – Miałem siostrę bliźniaczkę, ale zmarła. Jestem sam. – Lorenzo uśmiechnął się słabo.
- Przykro mi – powiedział Damon.
- Wszystko w porządku. Zmarła jakiś czas temu. A Ty?
- Mam Stefana. To mój młodszy brat. Wkrótce nas znajdzie.
Enzo westchnął. Było świetnie, jednak wiedział, że było to niemożliwe. Spojrzał na niebieskookiego z troską. Naprawdę nie chciał mu tego powiedzieć, lecz tylko on mógł to zrobić.
- Nie znajdzie nas. O tym miejscu wie tylko parę osób.
- Znajdzie sposób, zobaczysz.
***
Enzo był tak wycieńczony, że poruszał się z trudem. Wydawało się, że doktora Whitmore’a nie obchodzi jego stan, bo zmusił Lorenzo do szybszego poruszania się. Popchnął wampira, przez co ten prawie upadł.
- Nie mam czasu, 12144. Pospiesz się – powiedział, popychając go jeszcze raz.
- Zostaw go, ty draniu! – krzyknął Damon, łapiąc pokryte werbeną kraty.
- Uspokój się, 21051. To nie Twoja sprawa – odparł, wrzucając Enzo do jego celi. – Porozmawiamy jutro – dodał, patrząc się na Damona przez kilka sekund, po czym opuścił pomieszczenie.
- Coś ty do cholery zrobił? – spytał Enzo, leżąc na podłodze.
- Pomogłem Ci – odpowiedział Damon.
- Taaa, a jutro będzie on skupiony tylko na Tobie – wymamrotał Lorenzo.
- Jesteś moim przyjacielem, Enzo.
Ciemnooki wampir spojrzał na Salvatore’a z niewielkim uśmiechem. To prawda; byli przyjaciółmi. O ironio, ze wszystkich możliwych miejsc na całym świecie, poznali się tutaj – w samym centrum piekła.
Damon zbliżył się do ściany i wyciągnął jedną z cegieł z najniższego rzędu. Za nią kryła się dziura. Niebieskooki włożył do niej rękę i wyciągnął kubek z krwią. Podszedł do krat i wręczył Enzo naczynie z płynem.
- Trzymaj – powiedział.
- Jesteś pewien? – spytał ciemnooki. – To twoja porcja. No i jutrzejszy dzień nie będzie dla Ciebie łatwy.
- Enzo – zaczął Damon. – Gdybym nie był tego pewien, nie oferowałbym Ci tego. Pij.
Wampir wziął kubek i pociągnął z niego mały łyk. Westchnął z ulgą i uśmiechnął się ponownie do przyjaciela.
- Dzięki Damon.
- Nie ma za co.
***
Damon był wściekły. Nienawidził go. Nienawidził go tak bardzo. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego on go nie znalazł
- Damon, przestań! Kopanie krat Ci nie pomoże.
- Nie, mylisz się! – krzyknął. – Kopanie krat pomoże mi się zrelaksować.
Enzo wywrócił oczami.
- Taaa, pewnie.
Wiedział, że było to kłamstwo. Damon był wściekły, rozumiał go. Gdyby był nim, też byłby wściekły, ale Damon irytował go.
- Damon, po prostu przestań – powiedział, patrząc na swojego przyjaciela. Przyprawiasz mnie o ból głowy.
- No i?
Enzo uniósł brwi i posłał Damonowi spojrzenie typu przestań-być-dupkiem. Salvatore kopnął kraty jeszcze raz i osunął się na ziemię. Podciągnął kolana pod brodę, a następnie spojrzał w dół. Po kilku minutach podniósł głowę.
- Przepraszam. To przez Stefana. Nienawidzę go.
- Wiem. Ale wiesz co? Powinieneś być szczęśliwy.
Niebieskooki przekrzywił głowę, nie mogąc uwierzyć własnym uszom.
- Dlaczego? Ponieważ ma swojego brata głęboko w dupie?
- Nie. Powinieneś być szczęśliwy, ponieważ Stefan jest wolny od takiego życia. Nie wie o Whitmore, nie wie o tym miejscu.
Damon wstał i w przypływie złości kopnął ścianę. W tym samym momencie przeklął głośno z bólu.
- Salvatore, wyluzuj i posłuchaj mnie – rozkazał Enzo.
- Co?!
- Przynajmniej masz brata. Kiedy stąd się wydostaniemy, możesz znaleźć Stefana i być na niego zły, ale masz go. Ja natomiast nie mam nikogo.
- I?
- Kochasz go. I nie waż się zaprzeczyć. Walcz dla niego i nie mów, że go nienawidzisz.
- Nawet go nie znasz – oświadczył Damon.
- Nie znam, ale opowiadałeś mi o nim. I sądząc po tym co usłyszałem, mogę powiedzieć, że Stefan jest najważniejszą osobą w Twoim życiu.
Damon westchnął. Enzo miał rację. Może i chciał zabić Stefana, lecz w głębi serca kochał go. Zabiłby każdą osobą, byle tylko zapewnić bratu bezpieczeństwo.
- Możesz mnie rację… - zaczął, jednak Lorenzo mu przerwał.
- Nie może, tylko ją mam.
- Ale wciąż jest dupkiem.
- Dobra. Stefan może być dupkiem, jedanak tak jak powiedziała, masz brata i zazdroszczę Ci go – mruknął Enzo, obserwując Damona uważnie. – I nie patrz się na mnie w taki sposób.



-… więc teraz rozumiesz, czemu nie był tylko moim przyjacielem – dokończył.
Caroline posłała mu pełne sympatii spojrzenie. W tym momencie poczuła, że Enzo nie jest aż taki zły, jak pomyślała na początku.
- Nie wiedziałam…
- Nikt nie wiedział – oznajmił Enzo. – Tak właściwie, krótko po tym jak umarłem, Damon wspomniał Stefanowi o naszych rozmowach.
Caroline wyciągnęła rękę, a po kilku sekundach chwyciła go za rękę. Wampir zdziwił się, jednak uśmiechnął się do niej
- Przykro mi, Enzo – zaczęła. – Nigdy nie pomyślałabym, że byliście tak blisko.
- Wiem, że ostatnio nie byłem z nim w dość dobrych relacjach, ale byłem na niego zły. Maggie była uroczą osobą, na pewno byś ją polubiła. Damon była dla mnie jak brat i kiedy uspokoiłem się, zdałem sobie sprawę z tego co zrobiłem. Przyszedłem tutaj, by przeprosić i podziękować mu. Nie mogę uwierzyć, że on nie żyje.
Caroline przybliżyła się do Enzo. Śmierć Damona naprawdę go dotknęła. Otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale w tym samym momencie z pensjonatu wyszła Elena. Niosła trzy puste szklanki w jednej ręce oraz butelkę Bourbona w drugiej. Kiedy Caroline i Enzo zauważyli ją, puścili się i odsunęli od siebie. Młodsza wampirzyca usiadła obok swojej przyjaciółki.
- Pomyślałam sobie, że moglibyśmy napić się – powiedziała, podając blondynce naczynia.
Następnie otworzyła butelkę i nalała alkoholu do każdej ze szklanek. Kiedy skończyła już rozlewać płyn, sięgnęła po szkło. Gdy wszyscy mieli już Burbon w ręce, podnieśli szklanki do góry i stuknęli się.
- Za Damona i Bonnie – powiedziała Forbes.
Lorenzo i Elena powtórzyli po wampirzycy, a po paru sekundach napili się złotego płynu.
,,Znajdę sposób by przywrócić Ciebie i czarownicę z powrotem. Obiecuję, Damonie” – pomyślał Enzo, wyrywając butelkę z rąk Eleny.

Komentarze
" rel="nofollow">Komentarze
o - (0 sekund temu)
Karolinaxd
Wampir



Posty: 2736
Dołączył(a):
Litry krwi: 7170

Białe piórko
Ciekawe :D




Dodaj odpowiedź:


Aktualnie Online
Aktualnie serwis przegląda 0 zalogowanych użytkowników, wśród nich są:
Brak zalogowanych.


Statystyki
Liczba użytkowników: 7552 ♥ Liczba tematów: 913 ● Liczba odpowiedzi: 22948 ● Nowy użytkownik: Mvdvrv

Mój profil
Nazwa użytkownika:


Hasło:




Zarejestruj się | Zapomniałeś hasła?

Znajdź nas na Facebooku

Demotywatory
Demotywatory

Polecamy
angielski dla dziecinauka dla dzieci
samochody elektryczne
smieszne koty

Reklama



Powrót do góryKontaktCopyright © 2014-2020 VampireDiaries.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone
Ta strona używa ciasteczek (cookies) i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie i zarządzanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.