Forum Vampire Diaries & The Originals

Lokalizacja: Forum > Opowiadania > My Bucket List Life
o - (0 sekund temu)
Dabien
Świeżak



Posty: 30
Dołączył(a):
Litry krwi: 870

My Bucket List Life
Powietrze było suche, jakby przesiąknięte piaskiem, trudno się nim oddychało, drażniło nozdrza Bonnie, ale musiała się do tego przyzwyczaić, w końcu była w Kairze. Egipt był pierwszym przystankiem w jej życiowej podróży. Obiecała Enzo, że będzie żyć pełnią życia, spełni wszystkie swoje marzenia i nie będzie niczego żałować, zanim ponownie się złączą już po jej śmierci. Zamierzała dotrzymać obietnicy, choć wiedziała, że nie będzie jej łatwo. Mocno tęskniła za nim, choć wyczuwała jego obecność. Czuła jego oddech na karku, jego dotyk na twarzy, rękach i włosach, jakby ją głaskał czy delikatne łaskotanie w nos każdego ranka, jak robił dotychczas, nawet po śmierci to robił. Czuwał nad nią, uratował ją, kiedy zamyślona omal nie wpadła pod koła samochodu czy przypominał o zabraniu paszportu. Ale nie pojawiał się, kiedy go wzywała, nie rozmawiał z nią. Tęskniła za nim, jednak musiała się nauczyć życia bez Enzo, żyć na tyle, na ile mogła. Wiedziała, że nie już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha, nie zwiąże się z nikim, nie założy rodziny, mogła jednak żyć na tyle, by spełniać swoje marzenia i podróżować po świecie. Dlatego opuściła Mystic Falls. Wyjechała pół roku po tej feralnej nocy, zaraz po ślubie Damona i Eleny. Było jej wstyd, że nie była w stanie cieszyć się ich szczęściem, kiedy sama była nieszczęśliwa. Mieli takie życie, jakim ona i Enzo zawsze chcieli żyć. Dość szybko wszyscy pogodzili się z tym, co się stało. Nawet Caroline pogodziła się ze śmiercią Stefana i zajęła się prowadzeniem swojej szkoły. Dla niej rany wciąż były zbyt świeże, wciąż bolały i krwawiły. Dlatego postanowiła wyjechać, zakosztować odrobiny świata, a kiedy życie stanie się dla niej zbyt trudne, dołączy do niego. Teraz postanowiła cieszyć się tygodniem, który miała spędzić w Kairze.
***
Pokój, w którym miała mieszkać, był przestronny, a okna wychodziły na pobliskie morze. Była zmęczona długą podróżą samolotem, których nie znosiła za dobrze. Tą do Paryża przespała całą, oparta o ramię Enzo, który przez cały lot trzymał ją za rękę. Położyła się wygodnie na pościeli i zamknęła oczy. To było cudowne wspomnienie wspaniałych chwil, które przeżyli tam razem, miejsc, które odwiedzili, nocy spędzonych w swoich objęciach, rozmawiając o wspólnej przyszłości. Żałowała, że nie mógł dzielić z nią tej wycieczki.
- Pozmieniało się tu trochę od mojej ostatniej wizyty - powiedział Enzo, rozglądając się wokół. - Nie wierzę, że ten hotel nadal tutaj stoi.
- Byłeś już tutaj kiedyś? - zapytała Bonnie.
- W 1940 roku, ale wtedy mieścił się tu szpital wojskowy. Tylko ściany były odrapane z farby i dach był cały, teraz wygląda jak marzenie.
- Wygląda pięknie i na pewno jest strasznie drogi. - Bonnie rozglądała się po korytarzach.
- Nie przejmuj się pieniędzmi. - odpowiedział jej i otworzył drzwi do pokoju 825.
Widok zaparł Bonnie dech w piersiach. Pokój, a raczej apartament z wielkim salonem, aneksem kuchennym, sypialnią z ogromnym łóżkiem, jacuzzi i przeszkloną ścianą, za którą rozciągał się widok na Paryż.
- Wow, wygląda nieźle. Jak jakaś rezydencja królewska. Musiałeś wydać na niego majątek. - pokój zrobił na niej jeszcze większe wrażenie. Enzo zapłaci napiwek boyowi hotelowemu i złapał ją w objęcia.
- CO TY WYPRAWIASZ?!!! - zaśmiała się radośnie, kiedy niósł ją do sypialni.
- Dla mojej dziewczyny, wszystko, co najlepsze, a to łóżko wymaga ochrzczenia. - rzucił ją na łóżko i natychmiast położył się obok niej.
- Akurat teraz? Jestem zmęczona i śmierdzę po podróży - śmiała się, próbując go odpędzić od całowania jej szyi.
- Nie przeszkadza mi wcale.
- Proszę Cię, przytul mnie mocno i daj się chwilę zdrzemnąć, a obiecuję, że wszystko nadrobimy później. - uśmiechnęła się do niego, delikatnie całując w usta.
- Trzymam Cię za słowo. - Enzo objął ją, tuląc do siebie, po chwili sam zasnął.

***

Nawet to okazało się dla niej zbyt trudne. Wszystko ją przytłaczało. Nie była w stanie cieszyć się podróżą, 4-gwiazdkowym hotelem, wycieczkami do piramid, które zawsze chciała zobaczyć czy przejażdżką na wielbłądzie, o której zawsze marzyła. Nie mogła dzielić tego z tym, którego kochała. Tęskniła za nim. Potrzebowała się z nim skontaktować. Kupiła mnóstwo świeczek, które poustawiała w okrąg. Usiadła w środku, po czym zdjęła naszyjnik z jego krwią z szyi i przyciskając go mocno do piersi, rozpoczęła medytację.
- Enzo, jesteś tutaj? - wyszeptała, ale nie uzyskała odpowiedzi. Wyczuła za to dziwną energię, wibracje, towarzyszące jej od wielu miesięcy od śmierci Enzo. Był tu, obecny, ale dlaczego jej się nie ukazywał?
- Enzo, proszę. Potrzebuję Cię. Nie chowaj się przede mną. - łzy ciekły strumieniami po jej twarzy, a ciałem wstrząsały dreszcze. Uspokoiła się, gdy poczuła znajomy dotyk i ciepło jego rąk.
- Witaj kochana. - usłyszała JEGO głos, tak ciepły, tak kojący. Otworzyła oczy i ujrzała jego twarz. Uśmiechał się do niej smutno.
- Cześć. - odpowiedziała i przyciągnęła jego usta na krótki pocałunek. Były ciepłe i wciąż smakowały tak samo.
- Tak bardzo tęskniłam za Tobą. Dlaczego się ukrywałeś przede mną? Przecież tu byłeś cały czas. - jej głos załamał się pod wpływem łez. Enzo ujął jej twarz w dłonie i delikatnie otarł je kciukami. - Nie pokazujesz mi się, bo tego nie chcesz. Dlaczego?
- Myślałem, że tak będzie lepiej dla Ciebie lepiej. Że łatwiej zniesiesz rozłąkę. - starał się trzymać, ale jego głos również łamał, a wypowiadane słowa ledwo przechodziły przez gardło.
- Nie, tak jest lepiej dla Ciebie. - wykrzyczała Bonnie. - Ja już nie daje rady.
- Dasz. Na pewno sobie poradzisz. Jesteś najsilniejszą czarownicą i najsilniejszą kobietą, jaką znam. - Enzo starał się mówić spokojnie.
- Nie jestem na tyle silna, by żyć bez Ciebie. Uczyniłeś moje życie lepszym, a teraz jest mi ciężko, że nie wiem, jak długo wytrzymam - spuściła głową, starając się unikać jego wzroku.
- Wiem kochana, ale nie mogę Ci tego odebrać. Nie zabiorę Ci ludzkiego życia, którego nie miałaś okazji dobrze przeżyć. - dotknął jej trzęsącej się brody i uniósł ją, by mogła na niego spojrzeć.
- Ty chciałeś zrezygnować z wieczności, by być ze mną.
- Ja żyłem o wiele dłużej niż Ty, - zawsze starał się być dla niej silny, ale czasem i nad nim emocje brały górę. Łza na policzku była tego dowodem.
- 70 lat w niewoli nazywasz życiem? Też nie miałeś szansy spełnić swoich marzeń.
- Miałem jedno marzenie i byłaś nim Ty. - Enzo uśmiechnął się do niej smutno.
- Zawsze wiesz co powiedzieć. - odwzajemniła uśmiech, choć łzy ciągle spływały jej po policzkach.
- Kocham Cię i chcę, byś była szczęśliwa, na tyle byś nie żałowała swojego życia, gdy się ono skończy. - splótł swoje palce z jej i mocno ścisnął. - Proszę, obiecaj mi to.
Bonnie spojrzała na niego smutno. Nie chciała żyć bez niego, choć wiedziała, że nie wybaczyłby jej, gdyby zaprzepaściła szansę na ludzkie życie, jakiekolwiek miało ono być. Chciała z nim być, tak bardzo, jak niczego innego na świecie. Żadne atrakcje ani podróże jej tego nie zastąpią. Wtedy przyszedł jej do głowy pewien pomysł.
- Ciągle chcesz, bym Ci coś obiecała. Teraz Ty musisz mi coś obiecać. - powiedziała stanowczo. Enzo był zaskoczony, ale przytaknął głową.
- Zrobię listę rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią. Powiedzmy 50 rzeczy i miejsc, które chcę zrobić i odwiedzić. I zrobię je wszystkie, bez wyjątku. Nie wiem, jak długo mi to zajmie. Może rok, może trzy, może dziesięć lat. Kiedy je wszystkie zrobię, będę spełniona jako człowiek. Wtedy dołączę do Ciebie. Obiecaj mi, że nie będziesz mnie powstrzymywał.
Jej prośba łamała mu serce, ale nie miał wyjścia. Musiał powiedzieć: - Obiecuję.

Dajcie znać, czy wam się podobało czy nie w komentarzach
http://vampirediaries.pl/forum/komentarze-do-opowiadan/16-my-bucket-list-life-komentarze
o - (0 sekund temu)
Dabien
Świeżak



Posty: 30
Dołączył(a):
Litry krwi: 870

Two swans on the lake

Bonnie siedziała na schodach, szorując czubkiem buta po rozsypanym piachu. Wciąż była przerażona tym co się stało dosłownie kilka minut temu, trzęsły jej się nogi i miała gęsią skórkę. Kai będąc zupełnie w innym wymiarze dalej zagrażał jej i jej przyjaciołom, a ona nie miała zielonego pojęcia, jak mogłaby temu zaradzić. Doskonale wiedziała, że w starciu z Kaiem jest bez szans. Za jej plecami rozległ się dźwięk zamykanych drzwi, a po chwili Elena usiadła obok niej. Na szczęście była cała i zdrowa.
- Boli mnie szyja. – powiedziała, przyciskając ściereczkę z lodem do skóry. – Dzwoniłaś do Damona?
- Chwilę temu, jest już w drodze. – odpowiedziała, odwracając głowę w jej kierunku. Elena odsunęła ściereczkę od szyi, na której widniała sina bruzda, która już nie krwawiła. Była pewna, że zraniła Kaia, tylko na jak długo? Ile czasu minie zanim znów zaatakuje? Muszą być przygotowani.
- Jak to możliwe Bonnie? Kai powinien tkwić w Więziennym Świecie, nie powinien mieć do nas dostępu. Czy on tak może? – tak wiele pytań padało z ust Eleny, przytłaczając umysł czarownicy.
- Magia sabatu Gemini wykracza poza tradycyjną magię, której używam. Może dokonywać znacznie więcej niż ja.
- Czasami miałam wrażenie, jakbym nagle się budziła. Nie pamiętałam, co robiłam przez ostatnie kilkanaście minut. Nie mówiłam nikomu, bo myślałam, że po przebudzeniu to normalnie.
- Nie jest normalne. Powinnaś od razu zareagować, powiedzieć komuś. Kai wtedy przejmował kontrolę nad twoim ciałem. – Bonnie w końcu mogła sobie ułożyć w głowie wszystko to, co działo się w ostatnim czasie.
- Ale dlaczego to zrobił?
- Do tej pory myślałam, że Cade był bramą do piekła, która wpuszczała tam dusze. Tyle, że ta brama działała w dwie strony. Dusze mogły wychodzić, dopóki miały gdzie, dopóki ich ciało pozostało nienaruszone. Dlatego Stefan i Damon mogli wracać do żywych. Teraz wszystko zaczyna do siebie pasować. Nie bez powodu Cade wybrał syreny do służby i dlatego tak bardzo zależało mu na Stefanie. Syreny pożerały swoje ofiary, nie zostawiając z nich zupełnie nic. A Stefan był Rozpruwaczem. Rozerwane zwłoki były już niezdatne dla dusz. – Bonnie w końcu poczuła, że umysł jej się oczyszcza, a większość pytań, które od dawna sobie zadawała odnalazły odpowiedzi. Jednocześnie poczuła bolesny ucisk w piersi, kiedy dotarła do niej straszliwa prawda. Tworząc swój nadnaturalny świat, sama stała się bramą powrotną do świata żywych, a to znaczyło, że…
Enzo mógł wrócić. Żyć z nią tak, jak sobie to kiedyś zaplanowali. Nie ważne jakie to byłoby życie, ludzkie czy wampirze. Ważne, że byłoby ich wspólne. O dziwo nie miała pretensji do swojej matki, była zbyt smutna, by czuć się wściekła czy rozgoryczona. Oczy ją piekły, ale nie była w stanie płakać. Obecność Eleny, przyjaciółki, której kiedyś mogła wszystko powiedzieć, teraz jej przeszkadzała. Wolała zaszyć się gdzieś w samotności, by mogła w spokoju cierpieć. Zmusiła się tylko do spojrzenia na Elenę, choć wiedziała, że nie ukryje własnych emocji.
- Postanowiłam Ci to oddać. – odezwała się Elena. Bonnie dopiero teraz zauważyła, że dziewczyna trzyma na kolanach zielony zeszyt. Jej pamiętnik, który pisała z myślą, że już nigdy się spotkają, że ta chwila nigdy nie będzie miała miejsca.
- Dlaczego? Przecież pisałam go dla Ciebie. – zapytała.
- Wiem, ale to są wasze wspomnienia, których nie mogłam być częścią z powodu Kaia. Nie mogę w kółko rozpamiętywać przeszłości, kiedy chce być częścią waszej przyszłości. Nie nadrobię tego co straciłam, dlatego chce być teraz częścią każdej chwili z wami. Jesteśmy sobie…
- Wkrótce znów opuszczam miasto. – przerwała Bonnie Elenie.
- Jak to? Przecież dopiero co wróciłaś do domu, już znów chcesz wyjeżdżać? – Elena była w szoku decyzją czarownicy.
- Tylko, że nie jest mój dom. Już od dawna.
- O czym Ty mówisz Bonnie? Skoro nie tu, to gdzie?
- Nie wiem, może być wszędzie, ale na pewno to nie jest Mystic Falls. W domu chciałabym się czuć bezpiecznie, a teraz to miejsce kojarzy mi się tylko z pustką i smutkiem. Wiedziałabyś o tym, gdybyś przeczytała mój pamiętnik. Nie zrobiłaś tego, prawda? – zapytała czarownica, choć tak naprawdę znała odpowiedź na to pytanie i nie chciała słyszeć tego z ust Eleny.
- Nie. Przeczytałam tylko pamiętnik Stefana, bo on nie żyje, a ja nie chce żyć przeszłością, kiedy czeka mnie przyszłość, o której zawsze marzyłam i chcę ją mieć ze swoimi przyjaciółmi. Za dużo bliskich już straciłam, nie mogę również Ciebie. Jesteś moją przyjaciółką od zawsze, wiem, że nie potrafiłabyś nienawidzić Stefana. – Elena położyła dłoń na ramieniu Bonnie, ta jednak mimowolnie się odsunęła.
- Myślisz, że chce nienawidzić Stefana? Że chce czuć ten ciężar każdego dnia od śmierci Enzo? Nie chce, to wszystko mnie zbyt mnie przytłacza, ale nie jestem w stanie. Stefan wyrwał mi je w momencie w którym zabił Enzo. Rozumiesz Elena, on zabił go na moich oczach, do tej pory nie jestem w stanie o tym zapomnieć, nigdy nie będę.
- Musiałaś bardzo go kochać. – odezwała się po chwili ciszy Elena. – Enzo. W życiu nie pomyślałabym, że Ty i On… No wiesz, razem.
- Gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że zakocham się w wampirze, kazałabym mu się iść leczyć. – zaśmiała się Bonnie. Poczuła jak dwie krople słonych łez spływają jej po policzkach.
- Gdy spałam, miałam sny o tym jak mogłoby wyglądać wasze życie. Tam poznałaś przystojnego mężczyznę, w którym zakochałaś się w od pierwszego wejrzenia. Po roku wzięliście ślub i zostaliście rodzicami pięknych dzieci. Potem razem się zestarzeliście się i umarliście we śnie wtuleni w siebie. A gdy się obudziłam, usłyszałam historię o cudownym życiu jakie miała Bonnie Bennett.
Bonnie nie widziała, co ma odpowiedzieć na to co powiedziała jej Elena, która miała swoją utopijną wizję życia, która nie miała żadnego pokrycia w rzeczywistości. Spojrzała na pamiętnik, który leżał obok niej i coś przykuło jej uwagę. W jednym rogu dostrzegła mały rysunek, przedstawiający dwa łabędzie, a raczej jednego narysowanego przez Enzo, a drugi to raczej karykatura stworzona przez Bonnie. Przypomniała jej się ostatnia noc w Paryżu. Było już grubo po północy, gdy Enzo ją obudził, co nie spodobało się czarownicy. Wcześnie rano musieli być na lotnisku.
- Enzo co Ty wyprawiasz? Wiesz która jest godzina? – zapytała zła i zaspana.
- Wiem, że jest późno, ale muszę Ci coś koniecznie pokazać, chodź za mną. – wyszeptał wampir i podał jej dłoń. Bonnie niechętnie podniosła się z łóżka. Przed hotelem stał zaparkowany motocykl.
- Serio? Chciałeś mi pokazać tego złoma? Oszalałeś. Ja idę spać, a Ty rób co chcesz. – Bonnie już zmierzała w stronę hotelu, gdy Enzo złapał ją za rękę.
- Proszę, chcę, żebyś pojechała gdzieś ze mną. – Bonnie nie potrafiła mu się oprzeć, kiedy o coś ją prosił. Wsiadła na motocykl i mocno objęła go w pasie. W nocy w Paryżu ulice były całkiem puste, dlatego po kilkunastu minutach znaleźli się poza miastem. Enzo nagle zatrzymał pojazd gdzieś na zupełnym odludziu. Była pełnia księżyca, dlatego Bonnie wyraźnie widziała całą okolicę. Wampir poprowadził ją w jakieś krzaki, za którymi znajdowało się jezioro. Księżyc odbijał się w tafli wody.
- To co chciałeś mi pokazać? – zapytała Bonnie nieco zirytowana.
- Cierpliwości kochana, cierpliwości. Zachowaj ciszę.
Po chwili z krzaków po drugiej stronie zbiornika wypłynął łabądź.
- Jaki on piękny. – Bonnie była zauroczona. – Nigdy dotąd nie widziałam ich na woloności.
- To akurat jest ona kochana. A spójrz tam. – Enzo wskazał palcem wysoki tatarak. – Tam ukrywa się samiec. Właśnie zaczął im się okres godowy.
Po chwili również drugi łabędź wypłynął na środek jeziora.
- To wyjątkowe stworzenia. – wampir wyszeptał jej do ucha. – W tą jedną noc w roku łabędzie spotykają się w tym miejscu. W tę noc samiec wyrywa sobie piórka i daje je w prezencie swojej wybrance. Jeżeli przyjmie ten prezent łączą się w parę do końca życia. Będą razem, aż do śmierci. Gdy się rozdzielą, zawsze wracają w to miejsce i czekają, do momentu, gdy ten drugi się nie pojawi. Gdy jedno z nich zginie, drugie przestanie jeść i spać, aż padnie z wycieczenia, gdyż nie są stworzone do życia w samotności.
- To jest naprawdę piękne. Dziękuję, że mi pokazałeś to miejsce. – Bonnie odwróciła się i pocałowała Enzo w usta.
- Nie mam piór, które mógłbym sobie wyrwać kochana, ale chcę dać Ci cząstkę siebie jako dowód mojej wiecznej miłości do Ciebie. – wampir wyjął z kieszeni naszyjnik.
- Nie wyobrażam sobie życia bez Cienie moja mała czarownico. Chcę mieć pewność, że zawsze będziemy w stanie się odnaleźć wzajemnie.
Na samo wspomnienie tej chwili
- To życie, które miałam tutaj, do pewnego momentu też było cudowne. Mieszkałam w najpiękniejszym miejscu na Ziemi, u boku mężczyzny, który przychyliłby mi nieba. Byłam wtedy naprawdę szczęśliwa. Dlatego tak bardzo boli mnie utrata tego z powodu człowieka, którego traktowałam jak przyjaciela. Stefan jest tu traktowany jak bohater i Ty traktujesz go jak bohatera, a dla mnie był tylko potworem, który odebrał mi wszystko. A najgorsze jest to, że on zaznał spokoju, a ja dalej muszę żyć z całym tym bólem i ciężarem.
Elenę zszokowały słowa Bonnie, dotarło do niej, jak te lata zmieniły jej przyjaciółkę. Nie była osobą, która karmiła się nienawiścią. Musiała spróbować ją zrozumieć. Z daleka ujrzała samochód Damona, który jechał z bardzo szybką prędkością.
- Wiesz Eleno gdyby to ode mnie zależało, nie pozwoliłabym Stefanowi zaznać spokoju.
Damon wybiegł z samochodu i porwał Elenę w ramiona.
- Tak się martwiłem. Wszystko w porządku? – zapytał przytulając swoją żonę.
- Tak, teraz już tak. – odpowiedziała brunetka, po czym zauważyła, że Bonnie nagle zniknęła, zabierając swój pamiętnik.

Dajcie znać, czy wam się podobało czy nie w komentarzach
http://vampirediaries.pl/forum/komentarze-do-opowiadan/16-my-bucket-list-life-komentarze


Dodaj odpowiedź:


Aktualnie Online
Aktualnie serwis przegląda 0 zalogowanych użytkowników, wśród nich są:
Brak zalogowanych.


Statystyki
Liczba użytkowników: 8016 ♥ Liczba tematów: 914 ● Liczba odpowiedzi: 22948 ● Nowy użytkownik: calineczka16

Mój profil
Nazwa użytkownika:


Hasło:




Zarejestruj się | Zapomniałeś hasła?

Znajdź nas na Facebooku

Demotywatory
Demotywatory

Polecamy
angielski dla dziecinauka dla dzieci
samochody elektryczne
smieszne koty

Reklama



Powrót do góryKontaktCopyright © 2014-2022 VampireDiaries.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone
Ta strona używa ciasteczek (cookies) i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie i zarządzanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.