Forum Vampire Diaries & The Originals

Lokalizacja: Forum > Opowiadania > The Eternity of Misery
12 marzec 2017 o 0:18:31 - (859 dni temu)
Adria
Pierwotny



Posty: 1322
Dołączył(a): 6 paź 2014
Litry krwi: 1450

Białe piórko
Prolog:



Klaus ocknął się z niespokojnego snu, słysząc kroki na schodach prowadzących do jego żałosnego więzienia. Po chwili rozległ się szczęk zamków, zasuw, łańcuchów i wszelkiego rodzaju zabezpieczeń, aż w końcu w progu pojawił się Marcel, bardzo z siebie zadowolony. Jak zwykle jego ostrożność przekraczała granice paranoi: miał za sobą kilka przybocznych wampirów z kołkami i strzykawkami z werbeną i tojadem. Klaus znalazł w sobie siłę, by uśmiechnąć się z pogardą. Marcel nadal się go bał. Upokorzył go, uwięził, wepchnął ostrze w serce i torturował, a jednak przychodził z obstawą.
- Witaj w moich skromnych progach - rzucił chłodno w kierunku przybranego syna. - Tęskniłem.
Marcel uśmiechnął się półgębkiem.
- Dowcipny jak zwykle. Chcesz stąd wyjść?
Mikaelson zmierzył go podejrzliwym spojrzeniem.
- Nie, dzięki, całkiem mi tu wygodnie - odparł lekceważącym tonem. Marcel nie zmusi go, by błagał o uwolnienie. Niedoczekanie tego zdradzieckiego sprzedawczyka.
- Pytam poważnie. - Marcel kucnął tuż za magiczną linią, która powstrzymywała Niklausa. - Masz teraz dwie opcje: zostać tu i żyć w błogiej nieświadomości. Odczuwać jedynie fizyczny ból. Albo wyjść i stawić czoła czemuś znacznie gorszemu.
- Czemu niby? - Klaus mimowolnie poczuł zainteresowanie. I niepokój. Jeśli Marcel skrzywdził znów jego rodzinę...
Król Orleanu milczał chwilę dla lepszego efektu.
- Żałobie - wyrzekł cichym tonem, uśmiechając się tryumfująco.
Klaus poderwał się na nogi. Zabrzęczały łańcuchy, omal nie wyrywając mu stawów w nadgarstkach, gdy powstrzymały go przed rzuceniem się na Marcela.
- Co ty zrobiłeś?! Co ty, kurwa, zrobiłeś?!
Wampir zaśmiał się chłodno.
- Obiecywałem ci wieczną męczarnię i dotrzymuję słowa.
Pierwotny przełknął głośno ślinę.
- Rebekah... - szepnął, przerażony. - Co jej zrobiłeś, ty pierdolony śmieciu?!
Z twarzy Marcela zniknęło rozbawienie.
- Nigdy bym jej nie skrzywdził - oświadczył szorstko. - Ja niczego nie zrobiłem, Nick. Jestem tylko posłańcem złych wieści. Możesz gnić tutaj w lochu albo wyjść i stawić czoła strasznej prawdzie. Moim zdaniem to gorsza tortura, więc chcę cię wypuścić.
Klaus podejrzewał pułapkę, ale strach o najbliższych był silniejszy. Co z Rebeką, Elijahem, Kolem, z jego córką? Musiał się dowiedzieć. Niewiedza niechybnie zepchnęłaby go z krawędzi obłędu, na której balansował od kilku lat, bezustannie dręczony bólem.
- Moja oferta będzie aktualna przez najbliższą minutę - oznajmił król French Quarter w przestrzeń. - Jeśli poprosisz mnie, żebym cię wypuścił, zrobię to. Jeśli nie - zostaniesz tu na zawsze, dręczony przypuszczeniami, kogo z twoich najbliższych spotkał straszliwy los.
Hybryda zawahał się. Poprosić...? Był Pierwotnym. Nigdy nie prosił. A już na pewno nie Marcela. Jego duma od zawsze była jego słabością.
Z drugiej strony strach o Rebekę i resztę rodzeństwa był silniejszy.
- Trzydzieści sekund - poinformował cicho Marcel, mierząc przybranego ojca bezczelnym spojrzeniem.
Klaus milczał.
- Piętnaście...
Mikaelson zacisnął wargi, wahał się jeszcze kilka sekund, po czym wyartykułował z trudem, cedząc przez zaciśnięte zęby:
- Proszę...
Marcel uśmiechnął się z ponurą satysfakcją. Znowu wygrał. Po raz kolejny upokorzył Klausa Mikaelsona.
- Wieczne tortury, Nick. Przygotuj się na niewyobrażalne cierpienie.

*


http://vampirediaries.pl/forum/komentarze-do-opowiadan/15-the-eternity-of-misery-komentarze


R.I.P. TYLER LOCKWOOD




12 marzec 2017 o 0:32:55 - (859 dni temu)
Annie1602
Doppelganger



Posty: 243
Dołączył(a): 2 paź 2014
Litry krwi: 29625

Białe piórko
Rebeką, elijah, kołem, córka i niezapominaj o hayley:) haha to Marcela stworzyłas, czekam na resztę :) biedna kluska, za łamie się :(


23 maj 2017 o 21:35:36 - (786 dni temu)
Adria
Pierwotny



Posty: 1322
Dołączył(a): 6 paź 2014
Litry krwi: 1450

Białe piórko
*

Rozdział 1

"He's Dead"

Wbiegł do domu w łachmanach, w których siedział w celi, brudny i zarośnięty, z obłędem w oczach.
- Rebekah! Bekah, sweetheart?! Elijah?! Kol?!
Ktoś pojawił się w hallu z wampirzą prędkością.
- Och, mój Boże, Nick...! - Rebekah przytknęła dłoń do ust, zdumiona widokiem brata, ale zaraz rzuciła mu się na szyję, nie bacząc na to, jaki był brudny. - Bracie... - Przytuliła go tak mocno, jakby już nigdy nie miała go puścić, i wybuchnęła spazmatycznym płaczem. - Jesteś, wróciłeś, jesteś ze mną...
- Ciii, kochanie. Cii. Już jestem. Już wszystko w porządku - zapewniał, tuląc ją w ramionach. Przesunął ustami po ślicznych złotych lokach siostry. - Juuuż. Nie płacz, siostrzyczko.
Usłyszeli kroki i odwrócili się. Po schodach zbiegał Elijah, wyraźnie w stanie szoku. Był nagi, poza ręcznikiem starannie owiniętym wokół bioder, i ociekał wodą.
- Niklaus - odezwał się w końcu nieswoim tonem. - Jak...
Hybryda puścił Rebekę.
- Marcel mnie wypuścił, ale... - Odkaszlnął. Bał się spytać, ale musiał. - Powiedział, że... że na wolności będę cierpieć bardziej. Gdzie jest Kol? - spytał w panice. - To on zginął, tak? - Zacisnął dłonie w pięści. - Pierdolony Marcel! Zajebię skurwysyna, zawsze nienawidził Kola! - Łzy błysnęły w oczach Klausa.
- Kol żyje - uspokoił go Elijah. - Po prostu wyjechał z Orleanu. Jest... urażony z powodu Daviny, akhem - odkaszlnął, zakłopotany. Oczywiście, czuł się odrobinę winny, że przyczynił się do śmierci dziewczyny brata, ale uważał, że Kol jest skończonym histerykiem. Przecież rodzina była ważniejsza od jakiejś tam kobiety, tymczasem Kol dąsał się na nich już kolejny rok.
- To prawda? - upewnił się Klaus ochrypłym nieco głosem. - Na pewno...?
Rebekah uścisnęła na moment jego rękę, a następnie wyjęła z kieszeni smartfona i wybrała numer.
- Porozmawiaj z nim.
Hybryda przejął telefon. Drżała mu ręka, kiedy nikt nie odebrał po pierwszym sygnale. A co, jeśli Bekah i Elijah jeszcze nie wiedzą, że coś się stało, a Marcel już znał prawdę...?
- Bekah? Coś się stało? - usłyszał nagle i niemal osłabł z ulgi. To był bez wątpienia głos jego najmłodszego brata.
- Kol - szepnął tylko. - Żyjesz.
- Ja tak - przyznał, nieco zdziwiony. - Davina nie. Witaj, Nick. Czyżbyś wreszcie zajebał mojego niedoszłego teścia...?
- Nie. Nieważne zresztą. Przyjedź do domu.
Kol milczał chwilę.
- Nie ma mowy. To nie jest już mój dom.
- Kol...
- Cieszę się, że jesteś wolny, bracie - przerwał mu Mikaelson i rozłączył się.
Nick spochmurniał i chciał omówić temat Kola, ale przypomniało mu się coś. Tylko że bał się tego pytania, tak bardzo się bał. Ale przecież Marcel nie byłby aż tak okrutny... nie. Na pewno.
Niemal na pewno.
- A co z... z Hope? - zapytał więc w końcu i spojrzał na rodzeństwo z obawą. Bex i Elijah wymienili zaniepokojone spojrzenia. Klaus zbladł.
- Co z moją córką?! - ryknął.
- No... w porządku - odparła w końcu Rebekah. - Jest tutaj...
- Gdzie?! Gdzie ona jest, muszę ją zobaczyć! Co z nią jest źle, że tak się na mnie gapicie?! - wrzeszczał, parskając dookoła śliną.
- Uspokój się, Niklaus - poprosił Elijah. - Hope jest na górze, z guwernantką.
- Nie... okłamujecie mnie. Zabili ją, tak? - zacisnął zęby. - Zabili moją...
- Nie! Nie pozwolilibyśmy na to - przekonywała go Rebekah. - Posłuchaj. Na górze.
Klaus nasłuchiwał chwilę. Dziecinny głos wyseplenił "Nie bendem siem ucyc! A jak mnie zmusis to ciem zabijem!". Usłyszał też kopanie w ścianę i uspokoił się trochę. Tak, to była bez wątpienia jego mała księżniczka. I odziedziczyła temperament po nim.
- Muszę ją zobaczyć - rzucił.
- Ee, wykąp się może najpierw - doradził mu starszy brat. - I ogól. I tak dalej. Mała może się przestraszyć.
- Bez przesady - przewrócił oczami. - Jestem jej ojcem. Poza tym, z tego, co usłyszałem, nie jest specjalnie strachliwa.
Z góry dobiegał łoskot, jakby ktoś uderzał kogoś krzesłem. Klaus zmarszczył lekko brwi.
Elijah, widząc spojrzenie brata, postanowił się wytłumaczyć:
- Dbamy o jej wychowanie i edukację, zatrudniamy ludzi, ale... - zawahał się - no, nie jest najgrzeczniejsza. Ani specjalnie bystra. No wiesz, ubogi zasób słów. Jeszcze nie czyta.
- Ma siedem lat - uświadomił go Klaus. - Na pewno...
- Wiem - przerwał mu. - To nie moja wina. Ani guwernantki. Dziewczyna się stara, ale Hope jest agresywna i niechętna do nauki.
Nick przewrócił oczami.
- Cholera. Geny Hayley. Mogłem się tego spodziewać. A właśnie, gdzie ona się podziewa...? Twoja goła klata powinna już ją tu dawno zwabić. Pokłóciliście się? Czy znalazła jakiegoś kolejnego futrzaka z przyczepy campingowej?
Elijah zacisnął zęby i milczał, wpatrując się w podłogę.
Niklaus, który zdążył już uspokoić nerwy, skoro wszyscy żyli i byli cali, uświadomił sobie, że świeżo wykąpany Eli jakoś nie kwapi się do czulszego powitania z nim, ale - mówiąc szczerze - niespecjalnie go winił. Nick zdawał sobie sprawę z tego, że jest pokryty brudem i śmierdzi, no i że jakimś cudem złapał pchły. Podejrzewał zresztą, że Marcel specjalnie w tym celu wpuścił do jego celi szczury.
- Hayley nie żyje od roku - powiedziała Rebekah, patrząc ze współczuciem na Elijaha. - Um... wypadek.
- Aha - rzucił obojętnie Klaus. - Zdarza się. - Nagle wybuchnął wariackim śmiechem. - Bogowie, a więc o to chodziło Marcelowi! On myślał, że się tym przejmę... wyborne. Wypuścił mnie, bo myślał, że będę rozpaczać po Hayley... - Znowu się zaśmiał. - Och, Marcellusie. Jakże ty niewiele o mnie wiesz... - Pokręcił głową z politowaniem. - Idę się wykąpać, a potem będę cię tulić cały wieczór, Eli - oznajmił dziarsko i posłał bratu całusa w powietrzu. Ruszył na górę, pogwizdując.
Rozpaczanie po Hayley... Jaki ten Marcel był głupi.
Jakby Klausa mogła obchodzić jakakolwiek kobieta...

*


R.I.P. TYLER LOCKWOOD




29 grudzień 2018 o 21:02:21 - (201 dni temu)
Remember_Klabekah
Świeżak



Posty: 99
Dołączył(a): 14 cze 2018
Litry krwi: 0

Hahahah o Boże, umarłam hahaha Masz świetny styl, naprawdę. A to opowiadanie w charakterze mini parodii po prostu cudownie poprawiło mi humor. Nie ukrywam również, że zwróciłam uwagę na fakt, iż Niklaus najwięcej myśli poświęcił Rebekah i to kolejny powód do radości. Uwielbiam ten duet, jak widać po moim Nicku zresztą xD Kocham ich jako rodzeństwo a jest tak niewiele polskich opowiadań w tej tematyce (w angielskich głównie przewija się motyw kazirodztwa), że chłonęłam każde słowo. Czekam na więcej ^^

Dodaj odpowiedź:


Aktualnie Online
Aktualnie serwis przegląda 0 zalogowanych użytkowników, wśród nich są:
Brak zalogowanych.


Statystyki
Liczba użytkowników: 7143 ♥ Liczba tematów: 912 ● Liczba odpowiedzi: 22943 ● Nowy użytkownik: oktawia123456789

Mój profil
Nazwa użytkownika:


Hasło:




Zarejestruj się | Zapomniałeś hasła?

Znajdź nas na Facebooku

Demotywatory
Demotywatory

Polecamy
angielski dla dziecinauka dla dzieci
outfitypaznokcie
dobijacze
smieszne koty

Reklama



Powrót do góryKontaktCopyright © 2014-2019 VampireDiaries.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone
Ta strona używa ciasteczek (cookies) i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie i zarządzanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.