Julie Plec o zakończeniu The Vampire Diaries

Claire    27 grudzień 2017    10
Julie Plec wraz z Marlene King, producentką wykonawczą serialu Pretty Little Lies, udzieliły portalowi Entertainment Weekly wywiadu o finałach swoich seriali, które skończyły się w 2017 roku.


Entertainment Weekly: Kiedy przyszedł czas na zakończenie serialu, o co martwiłaś się najbardziej?

Julie Plec: Czułam wielką presję jako fanka telewizji, by upewnić się, że dobrze skończyliśmy, ponieważ jestem zdruzgotana, gdy widzę to, co uważam za przeciętny finał. Chciałam, żeby ludzie mówili o zakończeniu The Vampire Diaries jako jednym ze swoich ulubionych, co jest wyniosłą ambicją, ale z pewnością to mną kreatywnie kierowało, aby utwierdzić się, że umieściliśmy w tym finale tyle myśli i miłości, ile mogliśmy.

EW: Były jakieś reakcje fanów, które zaskoczyły cię po wyemitowaniu finału?

Plec: Dla mnie zawsze istnieje pewna grupa shipperów, którzy nie potrafią spojrzeć na odcinek jako całość i cieszyć się doświadczeniem całej historii, którzy potrafią tylko policzyć czas ekranowy swojego shipu i pomyślałam, gdy wszystko zostało już powiedziane i zrobione, że tu też będą tacy marudni ludzie. Ale zdecydowałam również, że mnie to nie obchodzi. Zdecydowałam, że nie robiłam finału dla osób, które nadal są zaangażowane w trójkąt miłosny. Robiłam go dla ludzi, którzy byli zaangażowani w związek między braćmi. To uwolniło Kevina Williamsona i mnie od presji tego, co mógłby pomyśleć fandom.

EW:Jakie były największe debaty podczas pisania finału?

Plec: Chciałam przeskoki w czasie. Odkąd zdecydowaliśmy rzucić na Elenę zaklęcie snu, które nie mogło zostać złamane, aż Bonnie nie umrze, chciałam zobaczyć scenę z 85-letnią Bonnie i Damonem u jej boku, którzy są najlepszymi przyjaciółmi. I wtedy ona umiera śmiercią naturalną, ponieważ uważałam, że zasługiwała na bogate i długie życie. Miałam tę scenę w swojej głowie tak długo, a wtedy Kevin poczuł, że historie są bardziej wpływowe, gdy rozgrywają się tu i teraz. Więc doszliśmy do kompromisu przez pokazanie wszystkich tylko trochę w przyszłości i innych postaci obserwujących ich w spokoju, co moim zdaniem było bardzo urokliwe i jestem szczęśliwa, że zrobiliśmy to w ten sposób. Kolejną wielką debatą było: który z braci Salvatore umrze za drugiego? Dyskutowaliśmy długo, ponieważ każdy z nich miał sens. I wreszcie zdecydowaliśmy, że to Damon umrze. A wtedy Kevin wszedł do pokoju i spytał: „Jak będzie wyglądało życie Stefana?”. Powiedziałam: „Będzie szczęśliwy z Caroline i uh uh... uh, nie wiem.” [śmieje się] Byłam jak: „Masz rację, musi być odwrotnie.” To było takie zabawne, ponieważ myśleliśmy o tym tak długo i ukierunkowaliśmy się na to, ale wszystkim, czego potrzebowaliśmy, był Kevin, który wszedł i powiedział: „Ale... czy odwrotnie nie będzie fajniej?” I tak to zamieniliśmy. To wszystko jego zasługa.

EW: Marlene, czy kiedykolwiek rozważałaś zabicie głównego bohatera, jak Julie?

Marlene King: Nie, jestem zdecydowanie typem osoby „i żyli długo i szczęśliwie”. Czułam, że fani zasługują, by zobaczyć dziewczyny szczęśliwe i te bohaterki też zasługiwały na szczęście. Będą naznaczone tymi przeżyciami do końca życia, ale chciałam dać im nadzieję.

Plec: Patrzę na Friday Night Lights jako jeden z moich ulubionych finałów wszech czasów i to jest to, czego chcesz. Po tych wszystkich drogach, po których podróżowałeś z tymi ludźmi, chcesz po prostu wiedzieć, że będą szczęśliwi. Bardzo szanuję seriale, które dokonują takiego wyboru.

EW: Obie wyreżyserowałyście swoje finały – dlaczego to było dla was tak ważne?

King: Kocham reżyserować, bo przede wszystkim możesz być ze swoją rodziną z planu. Ale również, jako twórca, nie ma nikogo kto, wie jak pokazać to na ekranie bardziej od ciebie. Mogę nie być najlepszym reżyserem na świecie, ale ja i moja ekipa, wszyscy pracowaliśmy razem, aby sprawić, że to będzie najlepszy odcinek. Istnieją bardziej doświadczeni ludzie ode mnie w reżyserowaniu, ale zawsze czuję, że wkładam w to całe swoje serce i duszę. Myślę, że Julie czuje to samo, ale możesz mi powiedzieć, jeśli się mylę.

Plec: Wszystko, co powiedziałaś, jest tym, jak ja bym to podsumowała. Jedyną rzeczą, którą bym dodała, jest to, że często związek między producentem a reżyserem odcinka może być narażony napięciem, a ja nie chciałam tego napięcia w ostatnim odcinku, który jest świętowaniem. A po drugie, to co byłam w stanie zrobić, ponieważ byłam tam i decydowałam, jest to, że mogliśmy uhonorować nasz plan, który zostawialiśmy po raz ostatni, albo pożegnać się z samochodem Damona, kiedy nakręciliśmy go po raz ostatni i nie wspominając o tym, że mogliśmy uhonorować każdego aktora indywidualnie, gdy nagrywał swoje ostatnie sceny. Więc to przerodziło się w jedno wielkie świętowanie, którego ktoś inny nie byłby w stanie zrobić bez martwienia się o czas, który marnował.

King: Jestem pewna, że też doświadczyłaś tego, że to był wysiłek grupowy. Mieliśmy w serialu powracających aktorów, którzy nie byli nawet w finale, ale przyszli pożegnać się z pewnymi postaciami. To było bardzo rodzinne.

Plec: Tak, całe to doświadczenie było wyjątkowo piękne. Oglądanie tych aktorów zdających sobie sprawę, że to koniec i że ta rodzina, którą zbudowali, zebrała się wokół nich, by się pożegnać, oglądanie ich całkowicie się rozpadających było świetne. Było tak, jakbyśmy kończyli liceum.

King: Naszym prezentem na zakończenie był księga pamiątkowa, którą wypełnialiśmy przez cały sezon.

Plec: To taki świetny prezent.

EW: Wiem, że oba wasze fandomy uwielbiały rozmawiać o pewnych parach będących „endgame”. Jakie według ciebie są największe mity o finale?

Plec: Kiedy fani mówili: „Szykujesz ich na endgame”, odpowiadałam: „nie szykuję niczego, ponieważ pozwalam tym postaciom powiedzieć mi jak chcą, żeby ich historia się zakończyła”. Radzisz sobie z chemią aktorów i z główną aktorką opuszczającą serial po sześciu sezonach, co zamyka drzwi na powrót do drugiej pary w trójkącie miłosnym. Z przyjemnością wróciłabym do Stefana i Eleny, jeśli Nina by nie odeszła i historia by mnie tak poprowadziła. Nie ma definitywnego końca czyjejś historii, gdy radzisz sobie z płynnością chemii między aktorami, bo gdy staje się nieświeża, chcesz się z niej wydostać. Nie ma znaczenia, że ci bohaterowie mają być zawsze razem, bo gdy ich chemia jest nieświeża, chcesz, żeby ktoś umarł, chcesz wprowadzić kogoś w śpiączkę, chcesz ich usunąć z serialu, wszystko, byle się uratować.

EW: Patrząc na to z perspektywy czasu, jest coś, co zrobiłabyś inaczej?

[Plec przyznaje, że żałuje jednej rzeczy, której nie przedyskutuje, ale mówi, że dotyczy ona całowania.]

EW: Jaka była najtrudniejsza scena finału do napisania?

Plec: Cały rok płakałam tak bardzo, aż stało się to żenujące. Gdy wreszcie napisałam scenariusz, myślałam, że będę szlochać, ale tego nie zrobiłam. Pomyślałam: „O Boże, straciłam zdolność do bycia w kontakcie ze swoją duszą.” [śmieje się] Ale wtedy nadrobiłam to przez ostatnie 10 dni kręcenia serialu.

King: Skończyłam scenariusz poza sceną, w której dziewczyny się żegnają. Nie napisałam jej aż do ostatniego dnia przed czytaniem scenariusza. Po prostu nie mogłam z siebie tego wyciągnąć.

Plec: Marlene, myślisz, że jeszcze raz poczujesz się tak jak wtedy, gdy kończyłaś?

King: Mogę zmienić zdanie, ale chcę powiedzieć, że nie. To było tak wyjątkowe, że jeśli kiedykolwiek zrobię to ponownie, będę zszokowana.

Plec: Tak, ja też. Jestem niezmiernie wdzięczna za to, że czułam tak dużo, jak wtedy.


PS. Szkoda, że wszystko co dobre szybko się kończy, często nawet bólem głowy, ale teraz nowoczesne rozwiązania dobrze leczą nawet ból kolana, czy ból stawów.

Kategoria:VampireDiaries > Inne


Napisz komentarz

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.


Komentarze (10)
sevendays - 8 styczeń 2018 o 22:06:03 - (162 dni temu)

Plec żałuje jakiegoś całowania??? Ciekawe ^^

Dabien - 7 styczeń 2018 o 20:58:07 - (163 dni temu)

Ja już nawet na Elkę nie mogłam patrzeć.

Adria - 7 styczeń 2018 o 20:22:01 - (163 dni temu)

fly, na Elkę chociaż przyjemnie popatrzeć, a Steroid jest rzygogenny.

flyhigh123 - 7 styczeń 2018 o 19:58:16 - (163 dni temu)

Chociaz majac do wyboru niezdecydowana Elene i Steroid... Ale to wciąż wybor miedzy dżuma a cholera.

flyhigh123 - 7 styczeń 2018 o 19:57:43 - (163 dni temu)

Ten moment, gdy Plec ogarnela, ze Steroid nie ma sensu. Jakies dwa sezony za pozno. Niestety.

Dobrze, ze Nina odeszła, bo jakbym miala znowu patrzec na Elene-I-don't-know-what-I-feel to bym dostala szalu.

Dabien - 7 styczeń 2018 o 18:03:29 - (163 dni temu)

@Claire wiem i rozumiem to, ale ten wywiad idealnie pokazuję, że przy King Julie już nie wypada jak ostatnia debilka.

Claire - 7 styczeń 2018 o 14:46:51 - (164 dni temu)

Dabien, nie tłumaczyłam fragmentów Marlene, które nie były powiązane z wypowiedziami Plec. Nie oglądałam nawet PLL i nie były one związane z TVD ani z Julie, więc nie widziałam takiej potrzeby.

Dabien - 6 styczeń 2018 o 20:32:45 - (164 dni temu)

A gdzie moment o tym, że King musiała dać w finale seksy Spoby? Nie wierzę, że to mówię, ale przy King Plec wydaje się być troszeczkę mądrzejsza i bardziej świadoma tego co robi.

hopeless_penguin - 6 styczeń 2018 o 19:37:23 - (164 dni temu)

Kevin wbił, ogarnął, że Stefan ma dostać endgame z Caroline i wolał go bez sensu zajebać ;D. Dziękuję, Kevin. ;p
Btw Plec wypowiadająca się o chemii i jednocześnie shipująca Steroid.

harry92 - 6 styczeń 2018 o 18:32:22 - (164 dni temu)

Na bank chodzi i awkward kiss deleny ;p
Kevin uratował Stefana przed SC, ten człowiek zasługuje na pomnik.

Mój profil
Nazwa użytkownika:


Hasło:




Zarejestruj się | Zapomniałeś hasła?

Znajdź nas na Facebooku

Demotywatory
Demotywatory

Polecamy
angielski dla dziecinauka dla dzieci
outfitypaznokcie
dobijacze
rym do

Reklama

W wolnym czasie
Wersja mobilna - Nasza gra - Blogi


Powrót do góryKontaktCopyright © 2014-2018 VampireDiaries.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone
Ta strona używa ciasteczek (cookies) i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie i zarządzanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.